Szanowny Panie Ministrze! Od wielu lat dzięki zasobom taniego wapna posodowego region kujawsko-pomorski był
Szanowny Panie Ministrze! Od wielu lat dzięki zasobom taniego wapna posodowego region kujawsko-pomorski był zasilany nawozami wapniowymi, co zaskutkowało w porównaniu z resztą kraju coraz mniejszym odsetkiem ziem zakwaszonych.
W 1999 r. minister rolnictwa w rozporządzeniu dotyczącym dotacji do nawozów wapniowych wycofał dotacje do tzw. wapna z pozysku argumentując tym, że obowiązek pozbywania się odpadów leży po stronie producenta odpadów. Tak jest w istocie i w związku z tym producenci, w tym wypadku zakłady sodowe, sprzedają za symboliczne grosze półprodukt, jakim jest wapno węglanowe zawierające nadmierną ilość wody, celem dalszego jego uzdatnienia. Podmioty kupujące, w tym wypadku firma Rodam z Inowrocławia, przetwarzają to wapno (sporządzając mieszanki bądź domielając), które po przygotowaniu spełniają wymogi zarówno polskiej normy, jak i ustawy o nawozach i nawożeniu. Jest to gospodarcze wykorzystanie, o którym mówią: i rozporządzenie ministra gospodarki, i ustawa o środowisku oraz dokument zwany ˝Polityką ekologiczną państwa˝, gdzie m.in. nakłada się obowiązek wspierania inicjatyw mających na celu wykorzystanie źródeł odpadowych zamiast surowców naturalnych. Te i inne argumenty wystąpienia instytucji okołorolniczych spowodowały, że w 2000 r. dotacje zostały przywrócone. Niestety jedynie na jeden rok.
W bieżącym roku znowu wraca stara argumentacja, na podstawie której resort ogranicza dostępność środków publicznych - dotacji dla tych rodzajów wapna.
Resort twierdzi, że np. kosztów wytwarzania wapna w Inowrocławskich Zakładach Chemicznych nie ma bądź są one znikome. Tymczasem złożone w MRiRW sprawozdanie za 2000 r. pokazuje, że globalny koszt poniesiony na wyprodukowanie wapna w IZCH wyniósł 5,7 mln zł, przy produkcji 186 000 ton. Jednostkowy koszt wyprodukowania jednej tony wynosi 31 zł. Zakład, wypełniając obowiązek pozbycia się odpadów (odpadem w tym wypadku jest zawodniony węglan wapnia, a nie cyjanek, czyli związki arsenu), koszt ten wliczył jako stratę do produkcji sody i sprzedał wapno do dalszego uzdatnienia po 5 gr za tonę. Zakład więc ˝zadotował˝ rolnictwo kwotą 31 zł/t, dysponując tani surowiec do wyprodukowania nawozu wapniowego. Koszty jego uzdatnienia, dosuszanie przez mieszanie z suchymi składnikami czy domielanie, które wykonuje ZUH ˝Rodam˝ są już niewielkie (kilka zł). Przy dotacji, która pokrywa koszt transportu, nawóz taki jest tani w terenie i powszechnie dostępny.
W dotowaniu (realnym) pozostały drogie nawozy z przemiału skał i odmiana 209 kredy jeziornej.
Wobec powyższego zadaję pytania:
1. Dlaczego MRiRW nie chce dotować pozysku i transportu wapna posodowego, które z uwagi na cenę, dostępność byłoby chętnie nabywane przez rolników?
2. Dlaczego wobec podmiotów stosuje się różne kryteria rozdziału dotacji (od 18 do 85% ubiegłorocznego wykorzystania)?
Z poważaniem
Poseł Eugeniusz Kłopotek
Warszawa, dnia 20 czerwca 2001 r.