Panie Ministrze!    1. Stosownie do art. 9 ust. 2 ustawy z dnia 13 października

   Panie Ministrze!

   1. Stosownie do art. 9 ust. 2 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (DzU nr 137, poz. 887, z późn. zm.) osoba spełniająca warunki do objęcia obowiązkowo ubezpieczeniami emerytalnym i rentowymi z kilku tytułów, o których mowa w art. 6 ust. 1 pkt 2, 4-6 i 10, jest objęta obowiązkowo ubezpieczeniami z tego tytułu, który powstał najwcześniej. Może ona jednak dobrowolnie, na swój wniosek, być objęta ubezpieczeniami emerytalnym i rentowymi także z pozostałych, wszystkich lub wybranych, tytułów lub zmienić tytuł ubezpieczeń, z zastrzeżeniem ust. 7.

   Dlaczego więc Zakład Ubezpieczeń Społecznych zwrot ˝z kilku tytułów˝ interpretuje jako ˝z co najmniej dwóch˝1)? Takie postępowanie ZUS jest nie tylko sprzeczne z ustawą, ale również pozbawia wszystkie fundusze, na rzecz których ZUS dokonuje poboru składek, należnych przychodów z tytułu składek. Skutki finansowe tego zjawiska są znaczne, albowiem zbieg dwóch tytułów ubezpieczeń określonych w tym przepisie jest jednym z najczęściej występujących zbiegów.

   Zarówno reguły wykładni prawa, jak i rezultat wykładni językowej oraz zasada racjonalności ustawodawcy nie dopuszczają do sytuacji, w której można by nadawać takie samo znaczenie dwóm różnym wyrażeniom, np. zwrot ˝z więcej niż jednego tytułu˝ zawarty w art. 9 ust. 1b nie może być tożsamy ze zwrotem zawartym w art. 9 ust. 2 tej samej ustawy. Ponadto definicja słownikowa wyrazu ˝kilka˝ jednoznacznie wskazuje, że chodzi o zbieg od trzech do dziewięciu2) tytułów, a więc nie dotyczy to zbiegu dwóch tytułów ubezpieczeń.

   Ponadto, moim zdaniem, tylko powiązanie rodzaju umowy z osobą płatnika umożliwia rozstrzyganie zbiegu ubezpieczeń w ramach umów tego samego rodzaju zawieranych z różnymi płatnikami (albo umów różnego rodzaju zawieranych z jednym i tym samym płatnikiem). Taka była dotychczas, i jest nadal, praktyka ZUS. W przeciwnym razie ubezpieczenie tej samej osoby zatrudnionej u kilku różnych płatników, np. na umowy zlecenia, traktowane byłoby jako ubezpieczenie tylko z jednego tytułu, a więc nie zachodziłby zbieg i każda umowa zlecenia objęta by była obowiązkowym ubezpieczeniem, a takiej interpretacji dotychczas ZUS nie stosował. Uważam, że należy przede wszystkim zastanowić się nad definicją tytułu ubezpieczenia, szczególnie w kontekście ostatnich zmian treści art. 22 ust. 2 ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym, które to zmiany spowodowały spory zamęt interpretacyjny. Brak podbudowy teoretycznej w systemie ubezpieczeń przyczynia się do poważnych błędów w stosowaniu prawa.

   2. Stosownie do art. 18 ust. 3 i 7 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (DzU nr 137, poz. 887, z późn. zm.) mamy do czynienia z dwoma podstawami wymiaru składek, jeżeli:

   - w umowie określono odpłatność za jej wykonywanie kwotowo, w kwotowej stawce godzinowej lub akordowej albo prowizyjnie3) - podstawę stanowi przychód w rozumieniu przepisów o podatku dochodowym od osób fizycznych z tytułu wykonywania umowy pomniejszony o zasiłki z ubezpieczenia chorobowego i wypadkowego,

   - w innych przypadkach4) - podstawę stanowi zadeklarowana kwota, nie niższa jednak niż kwota najniższego wynagrodzenia pracowników.

   Dlaczego więc ZUS nie pobiera składek na ubezpieczenie społeczne od umów zlecenia, jeżeli w tej umowie określono, że umowa wykonywana jest nieodpłatnie? Skutki finansowe dla funduszów, na które składki pobiera ZUS, są na tyle istotne, że warto zrewidować dotychczasowe stanowisko ZUS.

   3. Stosownie do art. 6 ust. 4 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (DzU nr 137, poz. 887, z późn. zm.) nie podlegają obowiązkowemu ubezpieczeniu emerytalnemu i rentowemu zleceniobiorca lub osoba współpracująca, jeżeli wykonuje na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej umowę agencyjną, zlecenia lub inną umowę o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, albo współpracuje ze zleceniobiorcą przy wykonywaniu tych umów i jest jednocześnie uczniem szkoły ponadpodstawowej lub studentem, w wieku do ukończenia 26 lat. Moim zdaniem nie można uważać za prawidłowe stanowiska ZUS5) mówiącego, że ww. uczniowie w ogóle nie podlegają ubezpieczeniu emerytalnemu i rentowemu, ponieważ brak jest w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych przepisu dającego im prawo do dobrowolnego ubezpieczenia się. Moim zdaniem właśnie treść art. 6 ust. 4 tej ustawy daje ww. uczniom i studentom prawo do dobrowolnego ubezpieczenia z tytułu wykonywania umowy zlecenia (agencyjnej) lub innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia albo współpracy przy wykonywaniu tych umów. Zgodnie z regułami wykładni językowej, z zasadą powszechności oskładkowania przychodów z tytułu pracy zarobkowej i z zasadą racjonalności ustawodawcy zwrot zawarty w przepisie: ˝nie podlegają obowiązkowo ubezpieczeniom˝ oznacza, że ustawodawca wyłączył tych uczniów i studentów, na zasadzie wyjątku od reguły powszechności oskładkowania, tylko z ubezpieczenia obowiązkowego, sugerując dopuszczalność ubezpieczenia dobrowolnego. Racjonalny ustawodawca, gdyby miał zamiar pozbawić uczniów i studentów w ogóle możliwości ubezpieczenia, użyłby zwrotu: ˝nie podlegają ubezpieczeniom˝, co w sposób niebudzący żadnych wątpliwości wyłączałoby wyżej wymienionych z ubezpieczenia z tytułu wykonywania umowy zlecenia (agencyjnej) lub współpracy. Za tym stanowiskiem przemawiają także względy ekonomiki legislacyjnej (treść przepisu powinna być pozbawiona zbędnych wyrazów) oraz fakt, że ustawodawca, wprowadzając zwolnienie od składek (w listopadzie 1995 r.), chciał tym grupom osób ułatwić możliwość zarobkowania, a nie z góry pozbawiać je możliwości ubezpieczenia się.

   Jakież to reguły wykładni prawa decydują o odmiennej interpretacji? Skutki finansowe i społeczne takiej interpretacji ustawy przez ZUS są niebagatelne.

   4. Stosownie do art. 14 ustawy z dnia 23 grudnia 1999 r. o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz o zmianie niektórych ustaw (DzU nr 110, poz. 1256 z późn. zm.), jeżeli umowa zlecenia zawarta została przed 14 stycznia 2000 r. i do tej umowy zlecenia lub do innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, stosuje się przepisy ustawy w brzmieniu obowiązującym przed dniem wejścia w życie tej ustawy, to dlaczego ZUS wypłaca zasiłki z ubezpieczenia chorobowego, nie badając, czy składki zostały opłacone w terminie, czyli zgodnie z dyspozycją art. 14 ww. ustawy określającej, że do umów zawartych przed 14 stycznia 2000 r. stosuje się przepisy ustawy w brzmieniu obowiązującym do 13 stycznia 2000 r., a co za tym idzie zgodnie z art. 14 ust. 2 pkt 2, który definiował, że ubezpieczenie chorobowe ustaje automatycznie wskutek nieopłacenia w terminie składek za zleceniobiorców w rozumieniu art. 6 ust. 1 pkt 4 i osoby współpracujące (oczywiście dotyczy to wyłącznie umów i współpracy zawartych przed 14 stycznia 2000 r.)?

   Ignorowanie tego przepisu wywołuje istotne, negatywne skutki finansowe.

   5. Stosownie do art. 186 K.p. oraz do art. 15a ustawy z dnia 1 grudnia 1994 r. o zasiłkach rodzinnych, pielęgnacyjnych i wychowawczych (DzU z 1998 r. nr 102, poz. 651 z późn. zm.) z zasiłku wychowawczego może skorzystać tylko pracownik, który uprawniony jest do urlopu wychowawczego, a więc tylko w okresie, gdy ma tytuł obowiązkowego ubezpieczenia społecznego. Dlaczego więc prawo do tego zasiłku ZUS przyznaje osobom, które nie pozostają w stosunku pracy, bowiem ich pracodawca zakończył działalność gospodarczą? ZUS przyjmuje, że pracodawca może po zakończeniu działalności gospodarczej (bez wyrejestrowania firmy) wyrejestrować siebie jako ubezpieczonego i zatrudniać dalej pracowników przebywających na urlopach wychowawczych. Z całą pełnością jest to sprzeczne z ww. przepisami, bowiem tak naprawdę ten pracownik nie ma żadnego tytułu ubezpieczeń, który uprawniałby go do zasiłku wychowawczego.

   Ignorowanie tego przepisu także wywołuje istotne, negatywne skutki finansowe, bowiem ZUS wypłaca więcej zasiłków wychowawczych, niż powinien.

   6. Stosownie do art. 86 i następnych ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (DzU nr 137, poz. 887 z późn. zm.) ustawodawca wprowadził istotną odrębność i niezależność inspektorów kontroli ZUS od dyrektorów oddziałów ZUS, dając im niemalże taki sam status jak inspektorom kontroli skarbowej oraz prawa porównywalne do inspektorów kontroli ubezpieczeń funkcjonujące w Unii Europejskiej. Cóż z tego skoro praktyka zmierza w przeciwnym kierunku?

   Jakie względy zadecydowały, że ponownie podporządkowano pion kontroli dyrektorom oddziałów ZUS, narażając zasadę obiektywności kontroli na lokalne naciski, i jak to się ma do procesu dostosowywania struktur kontroli do struktur kontroli funkcjonujących w Unii Europejskiej?

   Czy opracowano już koncepcję organizacji pionu kontroli płatników składek dostosowaną do norm obowiązujących w Unii Europejskiej i jakie są jej założenia?

   Dlaczego stanowisko negocjacyjne Polski w negocjacjach z Unią Europejską w obszarze ˝kontrola finansowa˝ nie obejmuje kontroli w zakresie ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych wykonywanych przez pion kontroli płatników składek ZUS? Czy dążenie do zapewnienia maksymalnej skuteczności i niezależności tej kontroli oraz jej niebagatelny wymiar finansowy dostatecznie nie uzasadniają konieczności przyznania tej kontroli takiego samego statusu jak kontroli skarbowej, a tym samym uzupełnienia stanowiska negocjacyjnego o kontrolę finansową w zakresie ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych?

   Zwracam się do pana ministra z pytaniem: Czy osoby odpowiedzialne za narażenie funduszy ubezpieczeniowych na wymierne straty i za działania sprzeczne z ustawą oraz za działania ubezwłasnowolniające system kontroli ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych poniosą stosowną odpowiedzialność?

   Z poważaniem

   Poseł Bogdan Błaszczyk

   Warszawa, dnia 9 stycznia 2002 r.

1) Dowodzi tego praktyka ZUS oraz wyjaśnienia wydawane przez ZUS, np. poradnik dla płatników składek "Zasady opłacania składek na ubezpieczenie społeczne..." wydany przez ZUS w 1999 r., s. 16.

2) Definicję słowa "kilka" podaję za: "Słownik języka polskiego" pod redakcją prof. dr. Mieczysława Szymczaka, wyd. Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1978, t. 1, s. 917 - "liczebnik nieokreślony oznaczający w sposób przybliżony liczbę od trzech do dziewięciu"; "Słownik współczesnego języka polskiego" pod redakcją prof. dr. hab. Bogusława Dunaja, wyd. Wilga, Warszawa 1996, s. 375 - "nieokreślona liczba większa od dwóch, a mniejsza od dziesięciu"; "Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny" pod redakcją prof. dr. hab. Haliny Zgółkowej, wyd. Kurpisz, Poznań 1998, t. 16 s. 149 - "określenie liczby czegoś, kogoś w sposób przybliżony liczbą od trzech do dziewięciu"; "Słownik języka polskiego" M. Samuela Bogumiła Lindego, Państwowy Instytut Wydawniczy, wydanie trzecie z 1951 r. (przedruk z 1855 r.), t.2, s. 356 - "od trzech do dziesięciu, więcej niż dwa".

3) Zgodnie z art. 18 ust. 3 ustawy.

4) Zgodnie z art. 18 ust. 7 ustawy.

5) Pismo prezesa ZUS z dnia 3 lutego 1999 r. nr Edn 023-6/99, s. 2.


Ogłoszenia drobne wypozyczenie samochodu
901 no host | wymiana linkow | 906 | brak hosta | sprawdz strone