Szanowny Panie Ministrze! Doceniając uwagę pana ministra odnoszącą się do zawiłości występujących w rybołówstwie
Szanowny Panie Ministrze! Doceniając uwagę pana ministra odnoszącą się do zawiłości występujących w rybołówstwie morskim, jak i biorąc pod uwagę fakt, iż pańska odpowiedź nie odpowiada w sposób wyczerpujący na moje pytanie, pozwalam sobie ponownie zwrócić się z prośbą o dalsze wyjaśnienia.
Przede wszystkim powtórzę moje pytanie: Czy prawdą jest, iż część kutrów korzystających z ˝norweskiej licencji˝ jest własnością firm zagranicznych, o niepolskiej stałej przynależności państwowej, znajdujących się pod polską banderą tylko na okres połowów, odbierając polskim statkom możliwości połowowe, po czym powracają pod banderą państwa rodzimego?
Z pisma pana ministra (Ryb/Nor/AK/02/514) wnioskuję, iż odpowiedź na zadane przeze mnie pytanie brzmi: ˝tak, jest prawdą˝.
W dużym skrócie, podsumowując argumenty, które pan minister uznaje za usprawiedliwiające ten stan rzeczy, który, jak pan minister sam przyznaje, jest niezgodny z efektywnym sposobem kontroli nakładu połowowego (przyjętego przez UE i inne kraje, do których według mnie zalicza się Norwegia) są następujące:
a) brak wpływu ministra rolnictwa i rozwoju wsi na decyzje Izby Morskiej,
b) fakt, iż tylko jeden statek korzysta z tymczasowej bandery,
c) przedsiębiorstwa państwowe nie są zainteresowane połowami na Spitsbergenie,
d) brak prawnych podstaw do niewydania licencji według obowiązującej ustawy o rybołówstwie morskim,
e) brak kompetencji: ˝wkraczania ani ingerowania w sprawy handlowe firm˝.
Panie Ministrze! Pozwolę sobie zauważyć, iż argumenty b, c, e nie mają żadnego związku z meritum sprawy, dlatego, mając na uwadze uniknięcie niepotrzebnych komplikacji i tak trudnych zagadnień, pozwolę sobie je ominąć.
Odnośnie do punktu a, panie mistrze, art. 1.1. ustawy o rybołówstwie morskim stwierdza: ˝ustawa określa zasady wykonywania działalności w zakresie rybołówstwa morskiego, w tym sposób zarządzania i racjonalnego wykorzystywania żywych zasobów morza˝.
Kluczowym słowem powyższego wstępu do całej ustawy jest zasada ˝racjonalnej gospodarki˝ zasobami morza.
Prawdą jest fakt, iż w składzie Rady Ministrów nie jest pan minister odosobniony w realizowaniu ogólnie pojętej ˝racjonalnej gospodarki morskiej˝. Minister infrastruktury, który m.in. działa na kanwie Kodeksu morskiego, jest odpowiedzialny za interes gospodarki morskiej.
W świetle art. 18c Kodeksu morskiego minister infrastruktury ma możliwość wydania decyzji o ˝utracie czasowej polskiej przynależności statku, jeśli wymaga tego interes państwa, a w szczególności interes polskiej gospodarki morskiej. Z tych samych względów może wydać decyzję sprzeciwiającą się uzyskaniu przez statek czasowej polskiej przynależności˝.
Panie Ministrze! W moim rozumieniu powyższych zapisów do ustawowych zadań ministra infrastruktury i ministra rolnictwa i rozwoju wsi należy wspólna troska o polską gospodarkę morską. Konstrukcja ustawodawcy jest klarowna. Stwarza ona ˝wspólny mianownik w pracy obu ministrów w zakresie gospodarki morskiej˝. Stwierdzenie zawarte w pańskiej odpowiedzi: ˝Minister właściwy do spraw rolnictwa nie ma wpływu na decyzję Izby Morskiej˝, nie odzwierciedla nie tylko możliwości, ale ustawowego obowiązku, który pan minister piastuje.
Jeżeli pan minister nie przyjmuje powyższych argumentów i uważa inaczej, zwracam się z prośbą o bardziej szczegółowe wyjaśnienie stanowiska pana ministra. Z całym szacunkiem dla pana ministra, wybrany cytat z Kodeksu morskiego, przytoczony w pańskiej odpowiedzi, moim zdaniem nie odpowiada jasnej intencji ustawodawcy, która wynika z całokształtu ustaw, na które się pan minister powołuje.
Dodatkowych wyjaśnień wymaga również następny element pańskiej odpowiedzi związanym z moim podpunktem d.
Podsumowując, cytat z ustawy o rybołówstwie morskim opisujący sytuację, kiedy minister może odmówić wydania licencji, pisze pan minister, co następuje: ˝w przypadku statku rybackiego łowiącego na wodach norweskiej jurysdykcji rybołówczej o czasowej polskiej przynależności okoliczności takie nie zaistniały˝. Rozumiem z tego, panie ministrze, że nakład połowowy został określony i nie został wyczerpany.
W tym to właśnie miejscu mam następujące pytania i proszę pana ministra o wyjaśnienie:
1. W jaki sposób nakład połowowy operujący poza polską strefą ekonomiczną (a zwłaszcza w regionie Spitsbergenu) został jednoznacznie określony?
2. Jakie metody używa pan minister do kontroli składu/rozmiaru nakładu połowowego operującego poza polską strefą ekonomiczną? Jaka jest relacja ˝instytucji˝ tymczasowej bandery do możliwości kontroli utrzymania nakładu na zalecanym poziomie?
Niestety, odpowiedź pana ministra jest również niewyczerpująca w następujących kwestiach. W odpowiedzi na moją interpelację pisze pan minister jak następuje: ˝...przyznaję jednak, że niektóre kaje, w tym UE, negatywnie odnoszą się do takiej praktyki...˝.
Potwierdza pan minister fakt, iż nie tylko kraje UE negatywnie podchodzą do niekontrolowanego przepływu nakładu połowowego, biorąc pod uwagę jak dużą rolę w gospodarce Królestwa Norwegii odgrywa gospodarka morska, czy nie jest logiczną konkluzją, iż Norwegia ma podobne stanowisko w tej sprawie do UE.
Jeżeli mój kierunek myślenia jest błędny, proszę o wyjaśnienie, na jakiej podstawie pan minister twierdzi, iż Norwegia nie jest jednym z tych państw, które negatywnie podchodzi do pytania dotyczącego tymczasowych bander i niekontrolowanego przepływu nakładu połowowego.
Dodatkowo, biorąc pod uwagę niezgodność w tym zakresie z obowiązującą w UE kontrolą nakładu połowowego, czy mógłby pan minister przedstawić kroki, jakie pan minister zamierza podjąć?
Dalej pisze pan minister: ˝...Połowy realizowane przez te statki prawdopodobnie nie będą mogły być po akcesji zaliczone do ˝bazy historycznej˝...˝.
Odnośnie do tego stwierdzenia mam następujące pytania:
Czy ma pan minister (oprócz faktu nieuznania dla bazy historycznej firm operujących takimi statkami) na myśli również polską ˝bazę historyczną˝ w kontekście międzynarodowych negocjacji?
Jeśli tak, to powstaje kolejne pytanie:
Skoro takie połowy nie będą zaliczane jako ˝polska baza historyczna˝, czy nie jest to jednoznaczne z zagrożeniem możliwości utrzymania przez Polskę limitów połowowych w regionach, gdzie łowią polskie statki o tymczasowej przynależności?
Czy biorąc pod uwagę interes gospodarki morskiej nie byłoby lepiej, aby polskie kwoty były wykorzystywane przez polskie statki (z czym nie ma problemu w regionie Spitsbergenu)?
Pańska odpowiedź absolutnie nie odzwierciedla następującego aspektu powyższego problemu. W roku ubiegłym w specjalistycznej prasie w Norwegii pokazały się artykuły i ogłoszenia wskazujące na to, iż polskie prawa połowowe są podmiotem handlu. Panie ministrze, czy został pan minister poinformowany o dalszych informacjach z 2002 r. wskazujących na proceder handlu polskimi prawami połowowymi i jakie działania wyjaśniające zostały podjęte?
W myśl art. 4 pkt 1 oraz art. 6 pkt. 1 i 2. ustawy o rybołówstwie morskim licencje połowowe wydaje się armatorowi. Według Kodeksu morskiego armatorem jest osoba fizyczna lub prawna uprawiająca żeglugę na rachunek własny.
Panie Ministrze! Biorąc pod uwagę wiele niejasnych okoliczności, czy nie uważa pan minister, iż istnieje duże prawdopodobieństwo, że firmy czarterujące statki nie spełniają podstawowych wymogów podmiotu (bycia armatorem), któremu licencja może być wydana?
Proszę o podanie informacji, jakie środki wyjaśniające zostały podjęte w tym zakresie podczas procedury wydawania licencji.
Panie Ministrze! Powracając do stwierdzenia pana ministra o złożonym charakterze spraw związanych z rybołówstwem, nadłożyłam wszelkich starań, aby prośba o uzupełnienie pańskiej odpowiedzi była osadzona nie tylko w wyrwanych z kontekstu artykułach ustaw, ale również w zrozumieniu i uszanowaniu ich podstawowych celów.
Pozostając w głębokim szacunku dla pana ministra
Poseł Małgorzata Rohde
Warszawa, dnia 10 maja 2002 r.