Szanowny Panie Ministrze! Zgodnie z konstytucją (art. 45), każdy ma prawo do sprawiedliwego rozpatrzenia
Szanowny Panie Ministrze! Zgodnie z konstytucją (art. 45), każdy ma prawo do sprawiedliwego rozpatrzenia jego sprawy przez m.in. ˝bezstronny˝ sąd. Gwarancją bezstronności sędziów jest niezawisłość sędziowska. Sądy i sędziowie powinni więc cieszyć się w społeczeństwie olbrzymim autorytetem. Jednak badania opinii publicznej wykazują coś przeciwnego. Społeczeństwo szczególnie bulwersują ujawniane w mediach przypadki nieprawidłowości, a nawet korupcji. Bulwersuje również tolerancyjny stosunek środowiska sędziowskiego do osób winnych tych nieprawidłowości. Problem negatywnego obrazu wymiaru sprawiedliwości od lat już sygnalizuje Krajowa Rada Sądownicza, np. w uchwałach: nr 189 z 1999 r., nr 65 z 2000 r. Jednak winą za negatywny odbiór wymiaru sprawiedliwości przez społeczeństwo najchętniej obwinia się środki masowego przekazu, pomija zaś przyczyny tkwiące w samym wymiarze sprawiedliwości - najczęściej wskazując na złe warunki pracy i brak pieniędzy.
Dobrym krokiem było wydanie Zasad Etyki Zawodowej Sędziów w 2003 r., tylko że w praktyce zbyt wielu sędziów nie stosuje się do nich i nic się im złego nie dzieje. Ostatni przykład skorumpowanej sędzi z Gdańska czy sędziów z Olsztyna jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Nikt nie przejmuje się skargami zwykłych ludzi, którzy wpadli w młyny sprawiedliwości. Cwaniacy zaś mają doskonałych i z odpowiednimi układami pełnomocników, tak że im mało co grozi. W takim np. Zakopanem powstały dwa stowarzyszenia pokrzywdzonych przez wymiar sprawiedliwości - miejscowi prawnicy śmieją się im w nos. Gdy np. zgłosili przestępstwo ludzi władzy, PR Kraków-Podgórze umorzyła sprawę, a Sąd Rejonowy w Zakopanem zatwierdził umorzenie (sygn. akt V Ds. 238/00/s), ale za to sędziowie i prokuratorzy zakopiańscy wytoczyli z urzędu proces karny skarżącym się ludziom (aby zastraszyć? - bo jaki inny cel można tym osiągnąć?).
Przykładów wykorzystywania swej władzy do prywatnych porachunków mógłbym podać więcej, np. PR w Wieliczce - sprawa Ds. 3030/04 (zastraszenie obywatela na prośbę burmistrza Niepołomic) czy sprawa Ds. 4939/04 (jako zemsta za zgłoszenie przez oskarżonego zabicia psa, sprawa psa ˝stoi˝, a w sądzie on ma sprawę karną II K 82/05, wszczętą już po zgłoszeniu przez niego zabicia psa - ˝załatwił to˝ przewodniczący Rady Gminy, brat żony oskarżonego). W tych sprawach Prokuratura Okręgowa i Rejonowa nie odpowiadają nawet na moje pisma.
Oczywiście że wielu polskich sędziów wykazuje godną pochwały bezstronność. Zbyt jednak często, a nawet za często, orzeczenia sądów budzą kontrowersje i uzasadnione podejrzenie o stronniczość. A jeżeli nie jest to stronniczość, to może lenistwo i brak kompetencji. Aby potem uzasadnić swoje kontrowersyjne rozstrzygnięcie, sędzia wyczynia ˝łamańce˝, używa bardzo specjalistycznego języka, całkowicie lekceważąc ludzi, których jego arbitralna decyzja dotyka. Mając przed sobą ludzi, których zwyczajnie nie stać na adwokata, a nie są zwolnieni z kosztów, sędzia potrafi tak poprowadzić sprawę, że zapadnie takie rozstrzygnięcie, jakie będzie chciał od początku wydać, a nie takie, jakie powinien wydać. Zresztą stronę, której w procesie cywilnym przyznano pełnomocnika, sąd już o niczym nie informuje. Taka osoba przegrywa proces, nawet nie wiedząc, kiedy np. w sprawie w SR w Jarosławiu - sygn. akt I C 201/04 - sąd orzekł eksmisję 84-letniej kobiety w cztery miesiące po wyznaczeniu pełnomocnika, który nigdy nie nawiązał kontaktu z pozwaną, mimo jej pisemnych próśb (nigdy nie poinformował również staruszki o tym, co się w sądzie dzieje, czy składa apelację itp.) Warto tu jeszcze dodać, że matka powoda i jego żona są pracownicami sądów w Przemyślu. Sprawy tej staruszki trafiły do Jarosławia tylko dzięki Sądowi Apelacyjnemu w Rzeszowie. Teraz jednak Sąd Okręgowy w Przemyślu nie wydaje już postanowień, tylko zarządzeniami odrzuca zażalenia, np. w sprawie o sygn. akt I Co 44/05.
Innym przykładem swoiście pojętej bezstronności jest sędzia SO w Krakowie, który w sprawie I C 1664/03 - mimo trzech wyroków sądów stwierdzających bezprawne działanie urzędu - już na pierwszej rozprawie odrzucił wszystkie wnioski dowodowe i oddalił powództwo (wpis wynosił 100 tys. zł). Złote myśli sędziego, które zapisał w uzasadnieniu wyroku, mogą służyć za przykład tego, czemu poświęcona jest ta interpretacja. W aktach I C 2171/04 tego samego Sądu znajduje się wniosek o wyłączenie sędziego, który go kompromituje.
SR Kraków-Podgórze (II K 1611/04/P) skazuje Annę T. za oszustwo, bo nie zapłaciła hurtowni za dwie faktury na łączną sumę 300 zł. Akt oskarżenia nie zawierał żadnych dowodów, wyrok to zemsta za złożenie doniesienia o kradzieży. SO w Radomiu (VIII GC 80/04) odmawia Władysławowi G. przywrócenia terminu do wniesienia sprzeciwu od wyroku zaocznego (tragicznie zmarł mu syn), dziś komornik wyrzuca jego i żonę z mieszkania, a Władysław G. ani dnia nie był w sadzie. Pan Jan Sz. w Wieliczce zadarł z burmistrzem, więc co chwilę ma nową sprawę, a jego zgłoszenia umarza się (np. ds. 4316/04; II K 175/04; II K 112/05). Pan Wojciech F. (55 lat, nigdy nie karany) zostaje skazany (XW 44/02/P) za kradzież końcówki szczoteczki do zębów (pokazał ją kasjerce). Grażynie Sz. SO w Krakowie (VI Pa 252/04) utrzymał w mocy wyrok I instancji oddalający powództwo o przywrócenie do pracy, bez przeprowadzenia postępowania dowodowego (sąd pracy!).
Rozpoznając skargę Pana Jerzego S. na komornika, SR Kraków-Krowodrza (I Co 3040/01/K) oddalił ją i na drugi dzień komornik eksmitował z mieszkania bezrobotnego. Dziś jest on bezdomnym. Zatwierdzając umorzenie dochodzenia SR dla W-wy Śródmieścia, stwierdził, że bigamia to nie przestępstwo, bo mała jest szkodliwości czynu (II Ko 982.03). Prof. prawa UJ, sędzia SN Pan Kazimierz Zawada nie wyłącza się i rozpoznaje sprawę, w której łączą go osobiste stosunki z pełnomocnikiem powoda. Nic więc dziwnego, że w sprawie kasacyjnej Mariana Demela wydaje w grudniu 2004 r. wyrok całkowicie sprzeczny z wyrokiem, jaki wydał w podobnej sprawie (ważność weksla) sześć miesięcy wcześniej (III CK 563/02).
Okazuje się, że po znajomości w grudniu 2004 r. już nie jest ważna ˝pewność obrotu wekslowego˝. SR w Suchej Beskidzkiej (II Ko 399/04) skazuje Annę M., matkę trójki dzieci (mąż chory), na 7 miesięcy pracy, za pomyłkę księgowej. Umarza się postępowanie o korupcję zgłoszoną przez Michała Kupca i mimo iż sąd uznaje, że rektor popełnił przestępstwo, to jemu z urzędu robi się sprawę karną (II K 695/03/K). Józef Knapczyk w Zakopanem skazany zostaje za molestowanie seksualne, trafia do więzienia, a jest po trepanacji czaszki, i nie miał obrońcy (za to prasę powiadomiono o jego przestępstwie).
W tym samym Zakopanem Sąd Rejonowy dopuszcza do wznowienia sprawy o zasiedzenie (I Ns 194/01) i odbiera następcom prawnym nieruchomość (będącą w rękach rodziny od 130 lat). Wznowiono sprawę z naruszeniem terminów (po roku, wg wyjaśnień wnioskodawców), w sprawie dopuszczono się fałszowania akt przez wymazywanie protokolantki (była ona jednocześnie kuratorem osoby nieobecnej). Sędzia wydał krzywdzący wyrok z pełną premedytacją. Zaś w SR w Kozienicach (I C 79/03) sędzia zignorował wniosek o przypozwanie (złożony dwukrotnie), a SO w Radomiu (IV Ca 293/04) uznał to za rzecz bez znaczenia i nie dopuścił nowych dowodów (w apelacji przypozwany sam przystąpił do sprawy) - pozwani występowali bez adwokata. Dzięki temu sąd umożliwił grupie oszustów wzbogacenie się (pokrzywdzeni muszą prosić o pomoc prokuraturę i dopiero wtedy odzyskają pieniądze, to efekt lenistwa sądów).
Nie wszystkie z podanych wyżej przykładów nadają się do skwitowania, że oto skarżą się ci, co przegrali. Mógłbym tu jeszcze więcej podać takich ˝dziwnych˝ rozstrzygnięć sądów i prokuratur. Szczególnie niepokojąca jest sytuacja w Sądzie Rejonowym w Zakopanem i tamtejszej prokuraturze. Praktycznie sprawy załatwia się tylko po znajomości. Doszło nawet do tego, że adwokaci odmawiają przyjęcia sprawy, by nie narazić się w jakiejś sprawie ˝układowi˝. Nie można jednak przyjąć, że kiedyś się to zmieni. Przecież są tysiące ludzi skrzywdzonych przez sądy i prokuratury, a nikt im nie chce pomóc. Władze zaś udają, że to nie ich problem, bo ich problem to szybkość rozpoznawania spraw. Ale szybko, to nie znaczy byle jak. Nie można też się zgodzić, by sędziowie zamknęli się w swoich pałacach i by nic ich nie obchodziło, co myśli społeczeństwo. A widać, że sprawy zmierzają w tym kierunku. Niektórzy sędziowie uznali, że ich niezawisłość polega na tym, że mogą robić, co chcą, i orzekać, jak chcą, a nikt nigdy ich za to nie rozliczy.
Z uwagi na powyższe, z przykrością wyrażane, uwagi, proszę Szanownego Pana Ministra o udzielenie mi odpowiedzi na następujące pytania:
1. Czy w przedstawionych powyżej sprawach organa wymiaru sprawiedliwości działały prawidłowo i zgodnie z zasadami etyki zawodowej?
2. W jaki sposób Pan Minister bada skargi na niewłaściwe funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości? Jak funkcjonuje nadzór nad orzecznictwem?
3. Czy dla dobra wymiaru sprawiedliwości nie lepiej by było, gdyby sędziowie wyłączali się częściej (dotyczy to szczególnie mniejszych sądów)?
4. Jakie działania podejmuje resort i KRS, by poprawić w oczach społeczeństwa obraz wymiaru sprawiedliwości?
5. Co może zrobić obywatel skrzywdzony przez sędziego sprawozdawcę z Sądu Najwyższego, który nie miał prawa rozpoznawać jego sprawy (nikt nie wie, kto jest sędzią w jego sprawie w SN)?
Z poważaniem
Poseł Kazimierz Wójcik
Warszawa, dnia 29 lipca 2005 r.