Panie Ministrze! Sprawa rozliczeń poboru energii elektrycznej przez zakłady energetyczne od dłuższego już czasu
Panie Ministrze! Sprawa rozliczeń poboru energii elektrycznej przez zakłady energetyczne od dłuższego już czasu jest przedmiotem krytyki. Problem nabiera coraz większej ostrości w sytuacji wciąż postępującego ubożenia społeczeństwa. Dotyczy to całego kraju, lecz jest szczególnie dotkliwe na terenach o bardzo wysokim bezrobociu sięgającym już 33-40%.
W okresie 1945-1992 r. rozliczenia należności za zużytą energię elektryczną i gaz dokonywał jeden zakład energetyczny. Po rozdzieleniu w oparciu o tę samą ustawę istnieją dwa sposoby rozliczeń. W przypadku zakładu gazowniczego pracownik tego przedsiębiorstwa dokonuje odczytu zużytej energii i jednocześnie wystawia fakturę, pozostawiając ją klientowi gazowni. W tym przypadku korzystający z tego rodzaju źródła energii, płaci za rzeczywiście pobrane ilości m3 gazu po jej zużyciu.
Zupełnie inaczej ma się rzecz z energią elektryczną. Po każdorazowym odczycie licznika przez pracownika ZE, np. w ostatnim dniu miesiąca, przez ok. półtora miesiąca następuje przetwarzanie danych i wystawienie faktury. Dlaczego tak się dzieje? Przecież stawka za zużycie 1 kW jest znana, podobnie jak koszty przesyłu tej energii. Angażowane są w tę sprawę kolejne zespoły ludzkie, co w sposób ewidentny podraża koszty, które ponoszą odbiorcy energii. Na marginesie - nie ponoszą ich pracownicy i byli pracownicy zakładów energetycznych, korzystający z ulg sięgających znacznie poniżej kosztów wytworzenia tej energii. W całym procederze, bo tak śmiem to nazywać, w warunkach gospodarki rynkowej zakład energetyczny, wystawiając fakturę końcową, pobiera należne mu pieniądze za zużytą energię, lecz jednocześnie, bez zgody użytkowników, pobiera zaliczkę na poczet przyszłego okresu poboru energii. Niemający innego wyjścia kupujący tę energię na te warunki musi się godzić. Według posiadanych danych tzw. przedpłata prognozowana wynosi ok. 70-80% kosztów spodziewanego zużycia prądu w następnym okresie rozliczeniowym. Dostarczyciel energii elektrycznej dysponuje w tej sytuacji pieniędzmi użytkownika wbrew jego woli i bez odsetek. W sytuacji odwrotnej, gdy ten użytkownik wskutek trudności z zapłatą należności nie jest w stanie uregulować naliczonej kwoty zakład energetyczny - na wniosek korzystającego z energii - może rozłożyć zobowiązanie na raty, lecz niestety, żąda za ten okres odsetek!!?
Zwracam się do pana ministra z pytaniami:
Czy obecny system rozliczeń stosowany przez energetykę w stosunku do poborów prądu jest racjonalny i zgodny z regułami rynkowymi?
Dlaczego środki pobierane od użytkowników energii elektrycznej w postaci ˝przedpłat prognozowanych˝ są nieoprocentowane, podczas gdy za opłaty za zużytą energię elektryczną rozkładane na raty zakład energetyczny żąda odsetek?
Z poważaniem
Poseł Jan Sieńko
Słupsk, dnia 20 kwietnia 2002 r.