Panie Premierze! W ustawie o rybactwie śródlądowym (DzU nr 66, poz. 750 z 1999
Panie Premierze! W ustawie o rybactwie śródlądowym (DzU nr 66, poz. 750 z 1999 r., z późn. zm.) minister rolnictwa i rozwoju wsi, w porozumieniu z ministrem środowiska (art. 21, ust. 2/30) został zobowiązany do określenia organizacji społecznej uprawnionej do przeprowadzenia egzaminów w zakresie ochrony i połowu ryb. W wykonaniu dyspozycji tego artykułu ukazało się rozporządzenie ministra rolnictwa i rozwoju wsi z dnia 12 listopada 2001 r. w sprawie połowu ryb oraz warunków chowu, hodowli i połowu organizmów żyjących w wodzie (DzU nr 138, poz. 1559 z 2001 r.), w którym w § 4 ust. 1 ustala się dwa rodzaje kart uzyskiwanych w drodze egzaminu - wędkarską oraz łowiectwa podwodnego, wydawanych przez organizację społeczną, spełniającą różne kryteria - raz 200 pełnoletnich członków w powiecie, a w przypadku łowiectwa podwodnego - 200 takich członków w kraju. Organizacja ta ma obowiązek powiadomienia starosty o terminie, regulaminie oraz składzie komisji egzaminacyjnej. Jednocześnie w ust. 3 pkt 1 tego paragrafu stwierdza się, że jeśli na terenie powiatu brak organizacji, która spełnia warunek 200 pełnoletnich członków, osoba ubiegająca się o kartę wędkarską może przystąpić do egzaminu przeprowadzonego przez inną organizację społeczną, która ten warunek spełnia (!?).
Amatorskiego połowu ryb wędką czy kuszą może dokonywać jedynie osoba posiadająca uprawnienia w postaci odpowiedniej karty (§ 2 ust. 1 i § 3 ust. 1). Zgodnie z wcześniejszym rozporządzeniem (DzU nr 38, poz. 370 z 1999 r.) uprawnienia te posiadały dwie organizacje: Polski Związek Wędkarski w zakresie kart wędkarskich oraz Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze - kart łowiectwa podwodnego. Amatorski połów ryb nawet kuszą jest organicznie związany z pozyskiwaniem ryb, a nie ze sprawami turystyczno-krajoznawczymi.
Od wielu już lat istnieją pewne modelowe rozwiązania, organizacje mające ogromny dorobek fachowy i organizacyjny, który należałoby wykorzystać. Na przykład w przypadku łowiectwa taką organizacją jest Polski Związek Łowiecki, mający - zgodnie z rozporządzeniem ministra środowiska - na zasadzie wyłączności prawo nadawania uprawnień do wykonywania polowania oraz uprawnień selekcjonerskich. Oczywiście odbywa się to według określonych reguł z udziałem przedstawicieli różnych instytucji. W dziedzinie amatorskiego połowu ryb dużymi osiągnięciami może poszczycić się funkcjonujący już kilkadziesiąt lat Polski Związek Wędkarski.
Pragnę w tym miejscu zwrócić uwagę pana premiera na treść zapisu art. 21 ust. 2/30 ustawy o rybactwie śródlądowym, w którym ustawodawca mówi w liczbie pojedynczej o organizacji uprawnionej do przeprowadzania egzaminów w zakresie ochrony i połowu ryb. Polski Związek Wędkarski w swych strukturach powiatowych zrzesza zwykle po kilka tysięcy członków, natomiast inne organizacje społeczne, statutowo zajmujące się upowszechnianiem wiedzy o warunkach ochrony i połowu ryb - jeśli nawet istnieją - są bardzo nieliczne, a w zasadzie w ogóle ich brak. Z tego też względu zapis art. 3 § 4 nie przystaje do rzeczywistości.
W związku z powyższym zapytuję pana premiera - ministra rolnictwa i rozwoju wsi:
Co stoi na przeszkodzie, by doceniając doświadczenie, dorobek merytoryczny i organizacyjny i wreszcie tradycję, nadać Polskiemu Związkowi Wędkarskiemu uprawnienia do przeprowadzania egzaminów i wydawania kart wędkarskich oraz łowiectwa podwodnego?
Czy ˝rozczłonkowanie˝ uprawnień tego rodzaju na inne organizacje nieposiadające takiego dorobku będzie służyć dobrze rozumianej ochronie przyrody i realizacji ustawy o rybactwie śródlądowym?
Jakie przesłanki merytoryczne zadecydowały o obecnym brzmieniu § 4 ust. 1 rozporządzenia ministra rolnictwa i rozwoju wsi z dnia 12 listopada 2001 r. w sprawie połowu ryb oraz warunków (...)?
Z wyrazami szacunku
Poseł Jan Sieńko
Słupsk, dnia 17 lipca 2002 r.