Szanowny Panie Ministrze! Józef G. wraz z bratem i kilkoma innymi osobami są podejrzani
Szanowny Panie Ministrze! Józef G. wraz z bratem i kilkoma innymi osobami są podejrzani o wyłudzenie z mieleckiej fabryki samolotów ponad pięciu milionów dolarów i przywłaszczenie przyfabrycznego lotniska. Śledztwo w tej sprawie od ponad czterech lat prowadzi Lesław Myrda z rzeszowskiej prokuratury okręgowej. Czas najwyższy byłby już na to, żeby śledztwo zakończyć, ale uniemożliwia to choroba, a właściwie różne choroby, na które zaczął cierpieć główny podejrzany Józef G.
Ostatnio Józefa G. powaliła depresja, którą miał leczyć w przychodni przy ul. Hoffmanowej w Rzeszowie. Dokumentacja z tego leczenia budzi jednak wiele wątpliwości, a nawet podejrzenie, że G. nie za bardzo się tam leczył. Zaświadczenia wystawiane przez jedną z lekarek wydały się tak niewiarygodne, że rzeszowska prokuratura rejonowa wszczęła odrębne śledztwo w sprawie fałszowania dokumentacji medycznej w przychodni przy ul. Hoffmanowej. Natomiast prok. Myrda wystąpił o aresztowanie G. i zbadanie go przez biegłych. Biegli uznali, że Józef G. jest zdrowy.
Tymczasem Józef G. żalił się na areszt. Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu uwolnił Józef G. w piątek na posiedzeniu, na które nie zaprosił prokuratora Myrdy. Sędziowie nie zapytali oskarżyciela o jego argumenty, za to w uzasadnieniu napisali, że odpowiedzialny za zaświadczenia (także za ewentualne ich sfałszowanie) jest lekarz, który je wystawia, a nie podejrzany pacjent.
Prokurator Myrda w wypowiedzi do prasy twierdzi: Jestem zbulwersowany faktem, że Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu nie zawiadomił mnie o terminie posiedzenia i o decyzji, która zapadła w sprawie przez mnie prowadzonej, dowiaduję się z prasy. Chciałbym też zaznaczyć, że w czasie, kiedy odbywało się posiedzenie sądu, nie byłem na urlopie - mówi Lesław Myrda, prokurator prowadzący śledztwo w sprawie afery mieleckiej.
Zgodnie z art. 117 Kodeksu postępowania karnego wszystkie strony - także prokurator - powinny być powiadomione o takim posiedzeniu, a w razie gdyby tak się nie stało, sąd powinien przełożyć je na inny termin.
Dziś nikt nie potrafi powiedzieć, dlaczego tarnobrzeski sąd zebrał się za plecami Myrdy. Moim zdaniem Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie powinna być powiadomiona o tym posiedzeniu. Taka jest zasada, że informuje się prokuraturę prowadzącą sprawę. Nie wiem, dlaczego tu się tak nie stało - twierdzi Zygmunt Dudziński, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu.
Wątpliwości, że taka informacja powinna trafić do Rzeszowa nie ma też Bolesław Kurzępa, szef Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. Gdybyśmy zostali powiadomieni nawet na godzinę przed posiedzeniem, zdążylibyśmy obsłużyć tę sprawę - zaręcza.
Zamiast Myrdy na posiedzenie przyszedł jeden z tarnobrzeskich prokuratorów - Andrzej Głowacki, w ogóle niezorientowany w sprawie Józefa G. Występowałem o utrzymanie aresztu - mówi Głowacki. Tymczasem rzeszowscy prokuratorzy są przekonani, że wyeliminowanie prowadzącego to śledztwo prok. Myrdy z posiedzenia mogło mieć decydujący wpływ na to, że areszt został uchylony. Ale od decyzji sądu w Tarnobrzegu nie można się odwołać.
Panie Ministrze! Podobny przypadek podejmowania przez Sąd Okręgowy decyzji poza plecami strony, a konkretnie w Prokuraturze Okręgowej w Tarnobrzegu, miał miejsce w przypadku sprawy KOLMER HOLDING.
W związku z powyższym oraz cytatami wypowiedzi prokuratorów oczekuję udzielenia odpowiedzi na następujące pytania:
- Dlaczego po raz kolejny Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu narusza art. 117 Kodeksu postępowania karnego?
- Czy w związku z powyższym minister sprawiedliwości zamierza w trybie nadzoru przeprowadzić lustrację wydziału odpowiedzialnego za uchylanie aresztu i przekazywanie spraw do Warszawy oraz spowodować wszczęcie wewnętrznego postępowania wyjaśniającego?
- W jakiej fazie znajduje się postępowanie w sprawie wystawiania nieprawidłowych opinii lekarsko-sądowych?
Za udzielenie wyczerpującej odpowiedzi dziękuję z góry.
Z poważaniem
Poseł Zbigniew Nowak
Warszawa, dnia 23 lipca 2002 r.