Szanowny Panie Premierze! Podczas dyżurów poselskich coraz częściej przyjmuję interesantów, którzy skarżą się na
Szanowny Panie Premierze! Podczas dyżurów poselskich coraz częściej przyjmuję interesantów, którzy skarżą się na decyzje ZUS w sprawach rentowych. Orzecznicy ZUS bardzo często wydają orzeczenia cofające przyznane świadczenia rentowe lub odmawiają ich przyznania, mimo że zaświadczenia lekarskie potwierdzają poważne schorzenia osób ubezpieczonych. Orzeczenia takie wydawane są jednoosobowo przez lekarzy orzeczników ZUS, którzy funkcje te pełnią po zaledwie 5-dniowym kursie przygotowawczym (łącznie 40 godzin szkolenia). Rezultat tych praktyk jest taki, że sądy pracy i ubezpieczeń społecznych otrzymują coraz więcej spraw przeciwko ZUS.
W wyniku postępowania sądowego i wykonania badań przez zespół biegłych lekarzy, decyzje ZUS są na ogół korygowane na korzyść osoby skarżącej. Do takich rozstrzygnięć dochodzi jednak nawet po dwóch latach oczekiwania na rozprawę sądową. Przez okres ten osoba schorowana, niemogąca podjąć pracy zarobkowej pozostaje właściwie bez środków utrzymania. Sytuacja taka powoduje poczucie krzywdy, co staje się już problemem społecznym. Podejmująca ten temat prasa podaje przykłady ˝cudownych uzdrowień˝ po jednym spotkaniu z orzecznikiem ZUS. Doniesienia prasowe potwierdzają się podczas moich dyżurów poselskich. Jako przykład podam sprawę mojej interesantki, którą orzecznik ZUS uznał za zdolną do pracy, mimo że jest kobietą z przewlekłą chorobą onkologiczną i przez 17 lat przebywała na rencie z powodu całkowitej niezdolności do pracy. Po wydanym jednoosobowo orzeczeniu przez lekarza ZUS kobieta ta straciła rentę i została bez środków do życia.
Według oficjalnych statystyk ZUS-owskich z każdym rokiem rośnie liczba cofniętych rent. W 1999 r. o przedłużenie renty starało się 579,1 tys. chorych, ZUS odmówił w 60,9 tys. przypadków (10,5%). Rok później orzecznicy odesłali z kwitkiem 13,4% chorych, w 2001 r. - aż 15%.
Biorąc powyższe pod uwagę, kieruję do pana premiera interpelację z zapytaniem, czy nie słusznym byłoby powrócenie do poprzednich uregulowań prawnych, wedle których o przyznaniu lub cofnięciu uprawnień do renty decydował zespół kilku lekarzy orzeczników ZUS? Ponadto sama ustawowa definicja trwałej lub okresowej niezdolności do pracy wydaje się mało precyzyjna, na co zwracają uwagę sami przedstawiciele ZUS? Czy w tej sytuacji rząd zamierza podjąć prace legislacyjne, jeśli tak, to jakie, by maksymalnie wyeliminować przypadki wątpliwych orzeczeń ZUS w sprawach rentowych?
Z szacunkiem
Poseł Izabella Sierakowska
Lublin, dnia 1 sierpnia 2002 r.