Szanowny Panie Ministrze! Infrastruktura drogowa miasta stołecznego Warszawy, jak panu dobrze wiadomo, znajduje się

   Szanowny Panie Ministrze! Infrastruktura drogowa miasta stołecznego Warszawy, jak panu dobrze wiadomo, znajduje się w opłakanym sanie. Duża część stołecznych dróg, mostów i wiaduktów wymaga gruntownych remontów. Niestety brak środków w miejskiej klasie powoduje, że remonty te są odkładane na bliżej nieokreśloną przyszłość, a prace przy infrastrukturze drogowej podejmuje się tylko w przypadkach, gdy dalsze ich odkładanie powodowałoby bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia uczestników ruchu drogowego. Przykładów daleko szukać nie trzeba - wiadukt w Al. Jerozolimskich poddano remontowi dopiero gdy jego stan techniczny zaczął zagrażać bepieczeństwu użytkowników.

   Urzędnicy odpowiedzialni za stan warszawskich dróg rozkładają bezradnie ręce, tłumacząc się brakiem funduszy. Tymczasem okazuje się, że źródła dochodów, i to dochodów dość sporych, istnieją, chodzi mianowicie o opłaty pobierane od kierowców za parkowanie w strefie płatnego parkowania niestrzeżonego. Niestety włodarze miasta postanowili się nimi podzielić z prywatnymi firmami, a trzeba przyznać, że w tym dzieleniu byli bardzo hojni. W myśl umowy zawartej 2 października 1998 r. pomiędzy miastem Warszawa a firmą WaPark wpływy z opłat za parkowanie są dzielone pomiędzy obie strony w stosunku 30 do 70. I tak tylko za ostatni rok przychód strefy SPPN wyniósł neto 38 115 696,58 PLN, z czego jedynie 12 118 446,61 PLN zostało przekazane miastu. Pozostałe pawie 26 mln PLN popłynęło wartkim strumieniem do kas prywatnych współudziałowców spółki WaPark, a mianowicie firmy Towing sp. z o.o., firmy Mobitel sp. z o.o. oraz firmy WorldWide Parking Inc. Niestety niekorzystnie sformułowana umowa nie nakłada na WaPark praktycznie żadnych obowiązków. Firma ta po ustawieniu parkometrów spokojnie zajęła się pobieraniem pieniędzy od warszawskich kierowców. Tymczasem miasto ponosi koszty utrzymania miejsc parkingowych, co zwłaszcza zimą jest bardzo kosztowne, a na dodatek Straż Miejska opłacana z budżetu miasta zamiast pilnować porządku na terenie stolicy, zajmuje się pomocą prywatnej firmie w sciąganiu kar za nieuiszczone opłaty za parkowanie. Ostatnia kontrola Najwyższej Izby Kontroli wykazała zresztą, że 90% sum uzyskanych z tych kar trafia do kasy prywatnej firmy. Do niedawna jeszcze na porządku dziennym był proceder nakładania przez pracowników firmy WaPark kar za parkowanie w miejscach do tego niewyznaczonych. Łamano w ten sposób przepisy rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych i administracji z dnia 25 maja 1999 r. w sprawie kontroli ruchu drogowego pojazdów (DzU z 1999 r. nr 53, poz. 563), które kompetencje w zakresie kontroli parkowania i postoju pojazdów powierza Policji i Straży Miejskiej, nic o prywatnych firmach nie wspominając.

   Jakby tego było mało, już w sierpniu może się okazać, że miasto będzie musiało się zmierzyć z kolejnym problemem, gdyż do Trybunału Konstytucyjnego wpłynął wniosek rzecznika praw obywatelskich o uznanie za niezgodne z konstytucją przepisów wprowadzających obowiązek płacenia za postój. Według opinii większości najlepszych polskich konstytucjonalistów wniosek ten zostanie przez Trybunał przyjęty. Marek Safjan, prezes Trybunału Konstytucyjnego na łamach ostatniego numeru ˝Wprost˝, nie chcąc się bezpośrednio odnosić do sprawy stref płatnego parkowania przed zapadnięciem ostatecznego orzeczenia, stwierdza jednak jednoznacznie, że opłaty, które pobrano na podstawie bezprawnych przepisów, powinny zostać zwrócone. Pozostaje jednak kwestia, przez kogo. W świetle obowiązujących przepisów WaPark nie musi się martwić, gdyż zawarł legalną umowę cywilnoprawną z miastem Warszawa. Tak więc jest wielce prawdopodobne, że miasto będzie musiało zwrócić kierowcom nie tylko te 30%, które zasiliło jego budżet, ale i pozostałe 70%, które zarobił WaPark, a i to jest wersja optymistyczna, bo niewykluczone, że WaPark zażąda od miasta odszkodowania za kolejne lata, na które zawarto umowę. Całkiem realna może stać się wizja, że miasto, zamiast zarobić, słono dopłaci do umowy, a firma z udziałem kapitału zagranicznego, zresztą nie po raz pierwszy w ciągu ostatnich 12 lat, zrobi świetny interes kosztem polskiego podatnika.

   W związku z powyższym proszę pana ministra o odpowiedź na następujące pytania:

   1. Czy zdaniem pana ministra zapis umowy zawartej pomiędzy miastem Warszawa a firmą WaPark, w myśl którego wpływy z opłat parkingowych są dzielone w stosunku 30% dla miasta i 70% dla firmy WaPark, jest wystarczającym zabezpieczeniem interesów warszawskiego samorządu?

   2. Czy prywatna firma ma prawo nakładać kary za parkowanie w miejscach, w których postój lub zatrzymywanie się jest prawnie zabronione?

   3. Czy udziałowcy firmy WaPark sp z o.o. to inwestorzy krajowi czy zagraniczni? Jeżeli zagraniczni, to czy nie istnieje obawa, że pieniądze płacone przez polskich kierowców zamiast służy - rozwojowi stołecznej infrastruktury drogowej są transferowane za granicę?

   4. Czy koszty ponoszone przez miasto na utrzymanie miejsc parkingowych oraz pracę Straży Miejskiej związaną z pobieraniem kar za nieuiszczone opłaty postojowe są rekompensowane miastu przez WaPark, czy pomniejszają one i tak już niski udział miasta w pobieranych opłatach?

   Z poważaniem

   Poseł Krzysztof Filipek

   Warszawa, dnia 14 sierpnia 2002 r.


Ogłoszenia drobne wypozyczamy samochod
901 906 | sprawdz strone | wymiana linkow | brak hosta | 906