Panie Premierze! Odpowiedź ministra spraw zagranicznych Włodzimierza Cimoszewicza z dnia 12 listopada 2002 r.
Panie Premierze! Odpowiedź ministra spraw zagranicznych Włodzimierza Cimoszewicza z dnia 12 listopada 2002 r. na moją interpelację w sprawie polityki personalnej MSZ uważam za niezadowalającą, dlatego pragnę ustosunkować się do otrzymanego wyjaśnienia oraz proszę o odpowiedź na poruszone poniżej kwestie.
1. Zdecydowanie i kategoryczność, z jakimi pan minister zechciał odrzucić moje krytyczne uwagi i supozycje, nazywając je bezzasadnymi, mają niestety wymiar bardziej retoryczny niż merytoryczny, o jaki zabiegałem, i jak wszystko wskazuje, zmuszony będę nadal zabiegać, aż do całkowitego wyjaśnienia nurtujących mnie i moich wyborców kwestii, pytań i wątpliwości.
2. Minister spraw zagranicznych, czyniąc mi koronny zarzut z powodu nieprzedstawienia konkretnych przykładów odnoszących się do realizacji polityki personalnej MSZ, sam nie uznał za stosowne zaprezentować takowych dla poparcia twierdzenia, iż w MSZ bierze się obecnie pod uwagę wyłącznie kwalifikacje merytoryczne i językowe.
W tym kontekście chciałbym przypomnieć, iż istota interpelacji poselskiej nie polega na udowadnianiu organowi rządowemu nieprawidłowości, a jedynie na zwracaniu uwagi na nie i na żądaniu wyjaśnień i dowodów wskazujących, że takowe przypadki nie miały bądź nie mają miejsca. Organ rządowy zaś winien podjąć wszelkie wysiłki, ażeby te wątpliwości wyjaśnić i uzasadnić ich bezpodstawność.
Z ubolewaniem muszę stwierdzić, iż odpowiedź pana ministra na moją interpelację jest daleka od konkretów i poza ogólnikami nie zawiera żadnego uściślającego sformułowania popartego stosownymi przykładami eliminującymi wątpliwości zawarte w interpelacji.
3. Pan minister zechciał zażądać ode mnie podania nazwisk doświadczonych pracowników MSZ, którzy nie zostali zatrudnieni lub pozostają w dyspozycji Biura Kadr i Szkolenia. Na takie dictum mogę tylko odpowiedzieć, iż służby kadrowe MSZ są zapewne znacznie lepiej niż ja zorientowane i posiadają aktualne listy osób niezatrudnionych bądź znajdujących się w tzw. dyspozycji kadr. Na tych listach znajdują się również i te osoby, które miałem na uwadze w swojej interpelacji. Nie sądzę zatem ażeby wymienianie przeze mnie nazwisk wspomnianych osób było w tej sytuacji celowe. Nie ma też podstaw, ażeby sądzić, iż ujawnienie w takiej formie nazwisk ułatwiłoby panu ministrowi i samym zainteresowanym sytuację. Poza tym nie wydaje się możliwe, aby nieznana była panu ministrowi taka lista lub nie miał pan do niej dostępu jako szef resortu.
4. W kontekście powyższego chciałbym zapytać pana ministra, czy sygnały, które dotarły do mnie w sprawie poniżej wymienionych osób, odpowiadają prawdzie:
a) Michał Radlicki, ambasador RP w Rzymie. Nie zna języka kraju urzędowania, w centrali zasłużył się chybionymi reformami i czystkami personalnymi. Naraził skarb państwa na milionowe straty. Prokuratura prowadzi postępowanie karne w sprawie budowy nowego obiektu dla Ambasady RP w Berlinie, za którą odpowiedzialny był M. Radlicki sprawujący wówczas funkcję dyrektora generalnego MSZ.
b) Janusz Ostrowski, kierownik Wydziału Konsularnego, radca-minister pełnomocny Ambasady RP w Rzymie, bez znajomości języka kraju urzędowania, bez przygotowania merytorycznego. Był prawą ręką dyrektora generalnego i ponosi odpowiedzialność za wszystkie nietrafne decyzje.
c) Marzena Krulak, kierownik Wydziału Konsularnego, minister pełnomocny Ambasady RP w Atenach, bez znajomości języka nie tylko kraju urzędowania, ale również jakiegokolwiek innego obcego języka. Była dyrektorem biura kadr, prowadzącego czystki personalne. Za jej urzędowania tzw. lista dyspozycji kadr urosła do stu kilkudziesięciu pozycji. Dla tych osób nie było rzekomo wolnych etatów, podczas gdy zatrudniani byli nieprofesjonalni, acz lojalni wobec wówczas rządzącej koalicji ˝specjaliści˝.
d) Teresa Janiszewska, minister pełnomocny Ambasady RP w Waszyngtonie, nieprzygotowana do pełnienia tej funkcji. Była zastępczyni dyrektora Biura Dyrektora Generalnego MSZ, współodpowiedzialna za błędy w reformowaniu centrali, ˝zasłużona˝ w marginalizowaniu doświadczonej kadry, osobiście nadzorowała chybiony zakup starego obiektu na siedzibę Konsulatu Generalnego RP w Monachium w ostatnich dniach swojego urzędowania.
e) Jerzy Pomianowski, b. ambasador RP w Tokio, często opisywany w mediach, bez znajomości języka kraju urzędowania, ze słabą znajomością j. angielskiego, ale za to zasłużony jako czołowy ˝reformator MSZ˝.
f) Gabriel Beszłej, ambasador RP w Meksyku, bez stosownego przygotowania, natomiast z liczną rodziną (6 lub 7 dzieci). Nie byłoby w tym nic nagannego, gdyby nie fakt, że prawie cały park samochodowy placówki większą część dnia zaangażowany jest przy dowozach i przywozach dzieci ambasadora.
To samo dotyczy ambasadora RP w Paryżu, Jana Tombińskiego. Czy rzeczywiście trzeba było zrezygnować z rezydencji będącej własnością RP, ponieważ nie mieściła licznej rodziny ambasadora? Najem nowej rezydencji znakomicie, jak mniemam, zwiększa koszty utrzymania placówki.
g) Andrzej Pyziński, kierownik administracyjny w ambasadach RP w Kinszasie, Ałmacie i Erewaniu. Ponoć wszędzie tam dopuścił się nadużyć finansowych, a w Ambasadzie w Erewaniu przywłaszczył sobie należny właścicielowi czynsz w wysokości 8000 USD, podrabiając dokumenty księgowe, i pozostaje nadal w służbie zagranicznej.
Są to jedynie niektóre konkretne przykłady, które wymagają rzetelnego wyjaśnienia i oceny, a w przypadku potwierdzenia odpowiedniego ustosunkowania się merytorycznego.
Powyższe, jeżeli zostanie potwierdzone, może wskazywać, iż w MSZ jest jeszcze wiele do zrobienia, i to w trybie pilnym.
Żadne też kategoryczne zaprzeczenia czy próby podważania zasadnych zarzutów, jak to raczy czynić pan minister, nie wyeliminują nieprawidłowości, jeśli one istnieją, i nie rozwiążą istniejących w służbie zagranicznej problemów narosłych latami w wyniku eksperymentów dokonywanych w resorcie i z resortem na przestrzeni ostatnich 13 lat.
5. Będę również wdzięczny panu ministrowi za wyjaśnienie, dlaczego informacja dotycząca rotacji na 2003 r. prezentuje się bardziej jako dokument fasadowy niż autentyczny instrument ułatwiający właściwe obsadzanie stanowisk na placówkach. Dla przykładu podam, iż np. stanowiska merytoryczne wymieniane są pod bardzo ogólnymi hasłami: ˝Ambasada w ..., stanowisko ds. politycznych˝, ˝Konsulat RP w ..., stanowisko ds. polonijnych˝.
Jednocześnie lista miejsc do obsadzenia nie obejmuje stanowisk kierowniczych, jak to było dotychczas, co oznacza cofnięcie się i stosowanie rozdziału tych stanowisk według określonego klucza. Kandydaci zaś na tak niesprecyzowane stanowiska zmuszeni są zgłaszać się ˝w ciemno˝, nie mając pojęcia, na jaki stopień, funkcję i warunki de facto aplikują.
6. Chciałbym wierzyć w zapewnienie pana ministra o zasadniczych zmianach dokonywanych w polityce kadrowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Konkretne jednak przykłady wzięte z praktyki dnia codziennego zarówno w centrali, jak i na placówkach zdają się przeczyć tej optymistycznej tezie.
W świetle powyższego zwracam się do pana ministra o następujące wyjaśnienia:
- Czy stan rzeczy opisany w pkt. 4 i 5 niniejszej interpelacji ma miejsce?
- Jak długa jest tzw. lista osób w dyspozycji Departamentu Kadr i Szkolenia?
- Ilu doświadczonych, z dużym stażem pracowników znajduje się na tej liście, podczas gdy zatrudnia się osoby z zewnątrz, a trzydziestolatkowie bez doświadczenia, znajomości warsztatu, właściwych nawyków i odpowiedniej wiedzy awansowani są na wicedyrektorów czy dyrektorów departamentu?
- Ile ta lista ˝kosztuje˝ miesięcznie polskiego podatnika i co minister spraw zagranicznych robi w celu jej zredukowania?
- Jakie stanowiska kierownicze są do obsadzenia w 2003 r. i dlaczego nie figurują one na liście rotacyjnej?
- Czy prawdą jest, iż obecnie obowiązuje w MSZ praktyka, że na uwagę i zainteresowanie mogą liczyć tylko trzydziestolatkowie, pozostali zaś po ukończeniu lat 60 nie są w ogóle brani pod uwagę (nie są zatrudniani)?
Z poważaniem
Poseł Tadeusz Samborski
Warszawa, dnia 9 stycznia 2003 r.