Szanowny Panie Wicepremierze! Ustawa z dnia 6 maja 1981 r. o pracowniczych ogrodach działkowych
Szanowny Panie Wicepremierze! Ustawa z dnia 6 maja 1981 r. o pracowniczych ogrodach działkowych jest aktem pochodzącym z innego, odmiennego od obecnego ustroju politycznego, społecznego i gospodarczego. Nie odpowiada wymogom, aktualnie obowiązującym zasadom ustrojowym, jak również prawu obowiązującemu w krajach Unii Europejskiej.
Centralne organa z organizacji, która miała ułatwiać realizację ruchu działkowego, przekształciła się w samoistny byt prawny, któremu podporządkowane zostały cele działkowców. Działkowcy potrzebni są wyłącznie do dostarczania środków finansowych dla istnienia tej struktury. Ostro krytykują też nadmierny fiskalizm polegający na nieuzasadnionym podnoszeniu corocznie składek członkowskich. Jest to 35% składek bez względu na sytuację finansową w ogrodach działkowych, którymi ta dysponuje bez jakiejkolwiek kontroli z zewnątrz.
W praktyce ustawowe uregulowania ww. ustawy pozostawiają pełnię władzy w rękach Krajowej Rady, jej prezydium i prezesa, a organy samorządowe ogrodów działkowych praktycznie nie mają nic do powiedzenia.
Poza tym widoczny jest fakt, że statut PZD został uchwalony wyłącznie dla potrzeb Krajowej Rady, dając jej możliwość dowolnej interpretacji i nieograniczonej ingerencji w całą sferę działań związku, nie licząc się ze sprzeciwem jej członków.
Należy też podkreślić, że dochodzi tutaj do nierównowagi stron, gdyż brak jest w przepisach instrumentów ochronnych dla samych działkowców przed nieuprawnionym wykorzystywaniem monopolistycznej pozycji PZD.
Obecnie powstają autonomiczne okręgi, co jest rezultatem protestu działkowców na biurokrację, niegospodarność i arogancję w działaniu kierownictwa Krajowej Rady Polskiego Związku Działkowców.
Wytworzyła się głęboka przepaść. Z jednej strony, społeczne samorządy ogrodów działkowych, borykające się z trudnymi problemami związanymi z brakiem podstawowej infrastruktury, nasilającymi się włamaniami, kradzieżami itp. oraz niszczeniem ogródków działkowych przez dziką zwierzynę, do końca niezbudowane ogrody (brak ogrodzenia, wody, światła) utrudniają przyjmowanie nowych użytkowników wolnych działek, co powiększa straty dla ogrodów. Z drugiej strony, Krajowa Rada, obwarowana korzystnymi dla siebie przepisami, działająca w oderwaniu od samorządów ogrodów i na ich szkodę, przestała reprezentować interesy działkowców.
Zapytuję więc pana ministra: Czy możemy wyjść naprzeciw orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 20 lutego 2002 r., który w uzasadnieniu do wyroku zwrócił uwagę na monopolistyczne funkcjonowanie PZD i negatywne konsekwencje z tego wynikające?
Czy nie byłaby korzystna dla obu stron zmiana ustawy w taki sposób, aby zaistniała podstawa prawna powoływania - obok PZD - regionalnych stowarzyszeń działkowców lub ogrodów działkowych funkcjonujących na podobnych prawach jak PZD, a przez to doprowadzenie do likwidacji Krajowej Rady jako monopolistycznej ˝czapy˝ Polskiego Związku Działkowców?
Z poważaniem
Poseł Elżbieta Łukacijewska
Warszawa, dnia 28 października 2002 r.