Szanowny Panie Ministrze! Sejm rozpoczął prace nad rządowym projektem budżetu na 2003 r. W
Szanowny Panie Ministrze! Sejm rozpoczął prace nad rządowym projektem budżetu na 2003 r. W 2003 r. dochody budżetu państwa mają wynieść 154,7 mld zł, a wydatki sięgną 193,3 mld zł. Deficyt budżetowy wyniesie więc prawie 39 mld zł. Najwięcej pieniędzy rząd chce ściągnąć z podatków - 138,5 mld zł. Składają się na to wpływy z podatków pośrednich, czyli głównie akcyzy i VAT - ponad 96 mld zł, podatku dochodowego od osób fizycznych - blisko 28 mld zł i od osób prawnych - ponad 14 mld zł. We wszystkich tych pozycjach rząd zakłada wzrost przychodów w porównaniu z rokiem 2002. Na ocenę strony dochodowej budżetu rzutują różne wątpliwe zapisy. Zbyt dużo zależy od tzw. przychodów epizodycznych, czyli takich, które będą miały miejsce tylko w przyszłym roku. Są to: abolicja podatkowa (600 mln zł) i wpływy z opłaty restrukturyzacyjnej od przedsiębiorstw (1,3 mld zł). Dochody te mogą być o wiele niższe 600 mln zł, gdyż ludzie nie będą ujawniać niezapłaconych podatków, tym bardziej że ustawa o abolicji trafiła do Trybunału Konstytucyjnego i nie wiadomo, czy nie zostanie przez TK po prostu unieważniona i budżet nie zarobi z tego tytułu ani złotówki.
Wobec powyższego pytam pana premiera:
1. Skąd rząd wie, że z abolicji uzyska 600 mln zł, a nie np. 200 mln zł?
2. Rząd zapowiadał likwidację różnych funduszy ˝wysysających pieniądze z budżetu˝, tymczasem tym agendom żyje się dobrze, a ich budżety rosną o kilkadziesiąt procent. Czy rząd zamierza spełnić przedwyborcze obietnice i zlikwidować te agendy, czy też utrzymać je i dotować coraz większymi pieniędzmi podatników i wyborców?
3. Czy możliwe jest osiągnięcie 1,5 mld zł z opłat restrukturyzacyjnych, skoro wiele firm nie ma nawet pieniędzy na to, by spłacić 15% długów wobec skarbu państwa, aby mieć resztę darowaną?
Z poważaniem
Poseł Anna Sobecka
Toruń, dnia 8 listopada 2002 r.