Szanowny Panie Ministrze! Jak donosi prasa, na posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia padła propozycja, by
Szanowny Panie Ministrze! Jak donosi prasa, na posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia padła propozycja, by w projekcie ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia dodać zapis mówiący, iż ubezpieczeniem społecznym objęte są wszystkie dzieci. Niestety propozycja ta spotkała się ze zdecydowanym oporem lewicowych posłów. Tymczasem problem jest niezwykle ważny. Dotyczy tych wszystkich dzieci, których rodzice nie są ubezpieczeni. W takim przypadku dzieci objęte są ubezpieczeniem pod warunkiem, iż chodzą do szkoły. Tymczasem według danych rzecznika praw dziecka pomimo, iż nauka w Polsce jest obowiązkowa, 600 tys. dzieci nie uczęszcza do żadnej szkoły. Z tej grupy ok. 25 tys. ma nieubezpieczonych rodziców. Na ubezpieczenie tych dzieci trzeba byłoby wydać z budżetu ok. 300 tys. zł miesięcznie, czyli 3,6 mln zł w ciągu roku. Dla porównania utrzymanie kancelarii premiera wzrośnie w przyszłym roku o 23 mln zł. Oczywiście dzieci nieubezpieczonych rodziców mogą być zgłoszone do ubezpieczenia zdrowotnego przez pomoc społeczną. Ale to tylko czysta teoria, gdyż w praktyce wygląda to zupełnie inaczej. Według rzecznika praw dziecka powołującego się na dane GUS ok. 25% najuboższych rodzin nawet nie podejmuje o to starań. Tak więc dzieci z tych rodzin nie tylko są pokrzywdzone na starcie w życie, ale również ogranicza się ich szanse na wydobycie się z obszarów nędzy.
W związku z powyższym pytam pana ministra:
1. Czy nieobjęcie ubezpieczeniem społecznym wszystkich dzieci jest zdaniem pana ministra wyrównywaniem szans, jak głosiły hasła wyborcze SLD?
2. Czy uważa pan minister, że nieobjęcie ubezpieczeniem tych dzieci jest dobrym sposobem na pozyskanie dodatkowych pieniędzy do budżetu państwa?
3. Czy wobec wzrostu nakładów na utrzymanie kancelarii premiera w przyszłym roku o 23 mln zł kwota 3,6 mln zł potrzebna na ubezpieczenie tych dzieci jest zdaniem pana ministra kwotą dużą, czy małą?
Z poważaniem
Poseł Anna Sobecka
Toruń, dnia 12 listopada 2002 r.