Szanowny Panie Ministrze! W momencie wejścia Polski do Unii Europejskiej krajowe firmy nawozowe czeka
Szanowny Panie Ministrze! W momencie wejścia Polski do Unii Europejskiej krajowe firmy nawozowe czeka kilkudziesięcioprocentowa podwyżka cen soli potasowej, elementu niezbędnego do produkcji nawozów wieloskładnikowych. Wiązać się to będzie z koniecznością respektowania ceł antydumpingowych, jakie Unia nakłada na import tego surowca z krajów niebędących jej członkami. Wzrosną koszty produkcji firm nawozowych, a co za tym idzie ceny nawozów. Dotąd jednak polscy negocjatorzy nie podjęli rozmów na temat możliwości uzyskania okresu przejściowego na import soli potasowej lub innych warunków chroniących interesy polskich zakładów chemicznych, a dzięki temu samych rolników. Nie ulega bowiem wątpliwości, że wraz ze wzrostem kosztów produkcji nawozów, wzrosną również i obciążenia rolników z tytułu zakupów tego podstawowego środka do produkcji rolnej. Z tego powodu trzeba i warto przemówić jednym głosem i doprowadzić do sformułowania korzystnego dla polskich zakładów chemicznych i rolników stanowiska negocjacyjnego oraz jego przeprowadzenia.
Polscy producenci nawozów importują obecnie sól potasową głównie z Rosji i Białorusi. W momencie wejścia Polski do Unii Europejskiej, chcąc utrzymać import, będą jednak musieli zapłacić cła według następujących stawek: import soli krystalicznej z Rosji - 29,65 euro za tonę, z Białorusi - 29,51 EUR/t, soli granulowanej z Rosji - 39,33 EUR/t, z Białorusi - 46,65 EUR/t. Alternatywa dla takiego importu oczywiście istnieje, a jest nią zaopatrywanie się w surowiec w krajach Unii np. w Niemczech. Problem jednak w tym, że ceny trzeba płacić o wiele większe, zaś kraje Unii, które są dostawcami soli potasowej, nie posiadają tak dużych złóż, by były w stanie zaopatrzyć cały unijny rynek, powiększony o nowe państwa członkowskie.
Potas jest jednym z głównych pierwiastków nawozów wieloskładnikowych niezbędnym do prawidłowego wzrostu roślin. Sól potasowa jest zaś jednym z podstawowych surowców do produkcji tychże nawozów. Łatwo zatem sobie wyobrazić, jakim obciążeniom firmy będą musiały sprostać w momencie konieczności opłacenia wyższych ceł. Przemysł chemiczny, który i tak przeżywa dość liczne kłopoty, zyska kolejne obciążenie, które z pewnością w znacznym stopniu będzie musiało być przerzucone na samych rolników. A chodzi o niebagatelne kwoty. Uwzględniając import obłożony wyższymi opłatami, musimy się bowiem liczyć ze wzrostem cen nawozów rzędu 5-12%. W produkcji rolnej zaś nawożenie, jak się przyjmuje, ma blisko pięćdziesięcioprocentowy udział.
Stąd uprzejmie proszę o odpowiedź na następujące pytania:
1. Czy rząd monitoruje sytuację w polskich zakładach chemicznych?
2. Czy w momencie przystąpienia Polski do UE polskie zakłady chemiczne będą przygotowane do konkurowania na rynku europejskim?
Z poważaniem
Poseł Grzegorz Woźny
Ostrów Wielkopolski, dnia 28 listopada 2002 r.