Od kilku już lat Ministerstwo (przedtem Łączności) Infrastruktury usiłuje za wszelką cenę przeforsować niekorzystne

   Od kilku już lat Ministerstwo (przedtem Łączności) Infrastruktury usiłuje za wszelką cenę przeforsować niekorzystne dla Polski i dla Poczty Polskiej projekty ustaw zmierzające do znacznego ograniczenia działalności pocztowego operatora narodowego. Do Sejmu przesyłane są kolejne wersje projektów ustaw (Prawa pocztowego, ustawy o usługach pocztowych) i tylko dzięki mądrości i roztropności posłów te szaleńcze zamiary nie zostały jeszcze zrealizowane.

   W chwili obecnej nie wiemy, czy do Unii Europejskiej wstąpimy (zdecyduje o tym m.in. wynik przyszłorocznego referendum) oraz kiedy i czy w ogóle będzie to możliwe. Data ta jest płynna (zależna od spełnienia wielu warunków przez Polskę) i ciągle się oddala - w miarę aktualny termin to dzień 1 maja 2004 r. Wejście do Unii nie oznacza też automatycznie pełnego partnerstwa. Przykłady: ograniczenie dostępu do unijnego rynku pracy, sprawa dopłat bezpośrednich do rolnictwa i wiele innych.

   Co to oznacza dla Poczty Polskiej?

   Otwierając z dniem 1 stycznia 2003 r. swój rynek dla operatorów z krajów Unii Europejskiej, nie będziemy mogli równocześnie świadczyć usług pocztowych na terenie tych krajów. Kraje Unii skutecznie chronią swój rynek przed konkurencją. Uważna analiza rozwoju poczt Unii Europejskiej wskazuje, iż przedsiębiorstwa te po przeprowadzeniu procesu restruktryzacji (przy znaczącym wsparciu ze strony państwa) przeszły etap dywersyfikacji portfela swoich usług, a teraz znajdują się na etapie eskpansji geograficznej.

   W Niemczech zanim doprowadzono do liberalizacji rynku pocztowego doinwestowano Deutsche Post (zbudowano terminale do paczek i listów, wymieniono prawie cały transport samochodowy, zrestrukturyzowano zatrudnienie).

   Wszyscy czołowi europejscy operatorzy pocztowi są już obecni na rynku polskim poprzez swoje spółki zależne - Poczta Niemiecka poprzez Serwisco, Poczta Francuska i Szwedzka poprzez Masterlink, Poczta Brytyjska poprzez Szybką Paczkę, Poczta Holenderska poprzez TNT. Spółki te świadczą usługi kurierskie i ekspresowe i są przygotowane do uruchomienia działalności pocztowej. Umożliwić im to ma nowe Prawo pocztowe.

   Otworzenie z dniem 1 stycznia 2002 r. rynku pocztowego dla konkurencji oznaczać będzie szybką agonię narodowego operatora, zatrudniającego 100 000 pracowników. Poczta Polska nie będzie w stanie przeprowadzić koniecznych zmian, konkurując jednocześnie na rynku z bogatymi, agresywnymi operatorami unijnymi; nie może bowiem liczyć na wsparcie finansowe państwa (olbrzymi deficyt budżetowy) oraz na pomoc legislacyjną - raz oddany rynek jest praktycznie nie do odzyskania.

   Negatywnym przykładem szybkiej liberalizacji jest Poczta Brytyjska. Z dniem 27 marca 2001 r. The Post Office Group przekształcona została w spółkę akcyjną skarbu państwa i zmieniła nazwę na Cosignia. Firma wykazała w 2001 r. straty w wysokości 100 mln funtów. Consignia planuje reformy tnące koszty oraz redukcję 30 000 etatów. Czy przykład Poczty Brytyjskiej nikogo i niczego nie nauczył?

   Oficjalnie powodem rzucenia Poczty Polskiej na głęboką wodę jest konieczność wypełnienia wynegocjowanych przez Polskę zobowiązań przedakcesyjnych - wykonanie zaleceń Komisji Europejskiej i implementacja dyrektywy pocztowej 97/67/WE.

   Ocena liberalizacji rynku pocztowego nie jest jednak jednoznaczna w samym Parlamencie Europejskim. Komisja Zatrudnienia i Spraw Socjalnych Parlamentu Europejskiej zarzuciła Komisji Europejskiej, że przygotowała plan liberalizacji rynku pocztowego bez prawidłowej analizy jego wpływu na poziom zatrudnienia. Komisja zakwestionowała opinię Komisji Europejskiej, zgodnie z którą otwarcie rynku jest czynnikiem, który w najmniejszym stopniu wpływa na spadek zatrudnienia w sektorze. Zdaniem Komisji Europejskiej spadek zatrudnienia u operatorów tradycyjnych zostanie zrekompensowany nowymi miejscami pracy stworzonymi przez konkurencję. Komisja Zatrudnienia i Spraw Socjalnych podkreśliła, że dane przedstawione przez Komisję Europejską przeczą tej tezie.

   Zgodnie z analizami w latach 1995-2005 operatorzy prywatni stworzą 62 tys. miejsc pracy, podczas gdy utraci ją ok. 200 tys. osób. Również związki zawodowe (Union Network International) przedstawiły dane dotyczące zatrudnienia w sektorze pocztowym. W sektorze tym zatrudnionych jest 1,5 mln osób. W latach 1990-1999 zatrudnienie u operatorów publicznych zmniejszyło się o 250 tys., podczas gdy sektor prywatny stworzył zaledwie 30 tys. miejsc pracy. W każdej z analiz pojawiły się poza tym stwierdzenia, że operatorzy prywatni oferują gorsze i mniej stabilne warunki pracy niż operatorzy publiczni.

   W chwili obecnej bezrobocie wynosi ok. 18%. Zapowiadane są kolejne masowe zwolnienia związane m.in. z restrukturyzacją górnictwa - zamknięcie 7 kopalń i zwolnienie 13-30 tys. osób. Do jakiego poziomu musi dojść bezrobocie, aby rząd się obudził? Kto utrzyma taką armię bezrobotnych?

   Na drugie z postawionych na wstępie pytań odpowiedź jest następująca. Ministerstwo Infrastruktury na pewno nie reprezentuje w tej sprawie interesu Polski i polskiego operatora narodowego.

   W związku z powyższym proszę o udzielenie mi odpowiedzi na pytanie: Ilu spośród pracowników Poczty Polskiej straci na trwałe pracę w branży pocztowej na skutek wprowadzenia liberalizacji?

   Z poważaniem

   Poseł Józef Laskowski

   Warszawa, dnia 5 grudnia 2002 r.


Komputerowy sklep Techno Sety Trance
901 brak hosta | wymiana linkow | 906 | niezarejestrowana strona | sprawdz strone