Działając na podstawie art. 194 ust. 3, z powodu uznania odpowiedzi udzielonej mi na
Działając na podstawie art. 194 ust. 3, z powodu uznania odpowiedzi udzielonej mi na interpelację z dnia 8 stycznia 2003 r., skierowaną do pana wiceprezesa Rady Ministrów, ministra rolnictwa i rozwoju wsi Jarosława Kalinowskiego, za niezadowalającą, zwracam się do pana marszałka o udzielenie mi dodatkowych wyjaśnień przez pana wicepremiera Kalinowskiego i umieszczenie niniejszej interpelacji w najbliższym porządku dziennym posiedzenia Sejmu RP.
Odpowiedź, którą sformułował pan Kazimierz Gutowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi uważam za zbyt ogólną i niewyczerpującą poruszonych przeze mnie zagadnień. Otóż pan Gutowski nie wspomniał nic o tym, jak mogło do tego dojść, aby Agencja Rynku Rolnego po rozesłaniu nowego cennika doprowadziła do sytuacji, iż ubojnie obniżyły znacząco ceny skupu wieprzowiny. Nie mogę pojąć, czy naprawdę nie dociera to do przedstawicieli Agencji Rynku Rolnego i Ministerstwa Rolnictwa, że producenci nastawieni na hodowlę tuczników przestali zarabiać na powyższym zajęciu, a co gorsze, od dłuższego czasu muszą do niego dokładać. Spowodowane to zostało m.in. pseudointerwencjami ARR.
Pan Gutowski nie wspomniał również nic o tym, iż zakupy dokonywane po znacznie zaniżonych cenach przeznaczone były na rezerwy rządowe. Fakt ten w trakcie spotkania w Sokołowie Podlaskim potwierdził pan Antoni Tarczyński, wiceprezes Agencji Rynku Rolnego. Czy naprawdę rząd nie posiadał odpowiednich zapasów i musiał na początku roku po aż tak niskich cenach dokonywać zakupów na rezerwy? Moim zdaniem, takie postępowanie jest nad wyraz karygodne. Niedopuszczalne jest, aby rząd kosztem polskich rolników gromadził zapasy. Takie praktyki, niestety, mają miejsce od dłuższego czasu i należy je wreszcie zakończyć. To właśnie rząd powinien dotować i dopomagać rolnikom, a nie poczynić rezerwy, powodując tym samym ogromne straty rodzimych producentów trzody chlewnej. Jestem więc ciekawy - dlaczego o tym pan Gutowski nie wspomniał w swojej odpowiedzi i zasłaniał się drugorzędną argumentacją.
To jednak nie jest jedyny wniosek, który można wysnuć z wyjaśnień udzielonych w Sokołowie Podlaskim przez pana Tarczyńskiego, a o którym pan Gutowski nie raczył wspomnieć. Sądzić można, iż do tej pory rząd nie opracował na 2003 r. planu interwencji na rynku rolnym. Jest to wręcz niemożliwe, chyba że styczniowa˝interwencja˝ Agencji Rynku Rolnego jest częścią tegoż planu. A w takim wypadku rolnikom nie pozostaje nic innego, jak tylko obawiać się kolejnych obniżek cen płodów rolnych. Do czego to prowadzi, nikomu nie trzeba tłumaczyć.
Najważniejsza wydaje się jednak następująca kwestia. Otóż polski rząd robi wszystko, aby wstąpić w szeregi Unii Europejskiej. Wszem i wobec głosi, jak to dobrze będzie wszystkim grupom społecznym w Polsce, gdy już przystąpimy do UE. Wolny rynek, zbyt towarów itp. - to tylko niektóre z haseł pojawiających się w licznych propagandowych wypowiedziach. Ale niestety - okazuje się, że wcale nie będzie tak słodko. A mówię to tylko i wyłącznie na omawianym powyżej przykładzie. W przededniu wejścia Polski do Unii pozbawia się gospodarstwa rolne ukierunkowane na chów trzody chlewnej wszelkich środków inwestycyjnych na dalsze modernizowanie i udoskonalanie produkcji. Polskie rolnictwo ma stać się bardziej konkurencyjne względem producentów z Europy Zachodniej. Czy tak się dzieje? Nie! Sytuacja jest wręcz diametralnie odmienna. Kolejne posunięcia ARR mogą doprowadzić do tego, iż po naszym ewentualnym wejściu do Unii zostaną stworzone dogodne warunki, ale do tego, aby nasz rynek został opanowany przez zachodnich farmerów. Obawiam się, iż takie kroki są już powoli podejmowane. W niektórych kręgach bowiem dosyć głośno mówi się o tym, iż w ramach offsetu na samoloty wielozadaniowe planuje się dotować np. amerykańską firmę Smithfield Foods, która ma uzyskać pozwolenie na wybudowanie chlewni na kilkanaście tysięcy macior. Firmie, która, pozwolę sobie na wymienie tylko jednego z jej ˝chwalebnych˝ posunięć, w sierpniu 1997 r. oskarżona została o naruszenie federalnego Aktu czystości wody 7000 razy w okresie od 1991 do 1997 r. poprzez zanieczyszczenie rzeki Pagan na południu stanu Wirginia. Dlaczego więc w rządowych wypowiedziach nie wspomina się o takich sposobach przysłowiowego ˝wspierania polskiego rolnictwa˝? Jeżeli już planuje się wydatkowanie funduszy pochodzących z offsetu na polską wieś, to może dobrze byłoby powierzyć je naprawdę Polakom i zainwestować np. w insfrastrukturę wiejską itp., a nie w dotowanie amerykańskich potentatów.
Z poważaniem
Poseł Zbigniew Dziewulski
Warszawa, dnia 5 lutego 2003 r.