Szanowny Panie Ministrze! Często prasę lokalną, jak i prasę krajową obiega informacja o niszczeniu
Szanowny Panie Ministrze! Często prasę lokalną, jak i prasę krajową obiega informacja o niszczeniu drobnych firm budowlanych będących w procesie budowlanym podwykonawcami generalnego wykonawcy. Dotyczy to inwestycji finansowanych z kredytów zaciąganych przez firmy developerskie - osiedla mieszkaniowe, inwestycji realizowanych przez samorządy terytorialne, również inwestycji realizowanych w Polsce przez inwestorów zagranicznych.
Jak podaje krakowska prasa tylko w Małopolsce ofiarą nieterminowego płacenia padło ponad tysiąc przedsiębiorców, którzy albo zamknęli firmy, albo balansują na skraju bankructwa. Małe firmy znalazły się między młotem braku zamówień na roboty budowlane, a kowadłem nieuczciwych zleceniodawców. Rynek budowlany od kilku lat się kurczy.
Firmy budowlane są szczęśliwe, gdy trafia się im okazja jakiegokolwiek kontraktu, tym bardziej gdy dotyczy wykonawcy budującego obiekt o ogromnej kubaturze i dużym kosztorysie wykonawczym.
Ale im więcej chętnych do budowy osiedla, biurowca, hipermarketu, tym mniejsza szansa, że po wykonanej pracy dostaną na czas zapłatę, lub w ogóle ją dostaną. Ministerstwo Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej wie o problemie. Dziś zaległe, niezapłacone faktury są warte tylko w samym woj. małopolskim ok. 12 mld zł. Problemy z uzyskaniem zapłaty za wykonaną na budowie pracę mają nie tylko drobni przedsiębiorcy, ale również duże firmy budowlane. Sprawy zgłaszane do wydziałów gospodarczych sądów rejonowych przeciw generalnemu wykonawcy trwają latami i nic nie wskazuje, by szybko się kończyły. Biegli oceniają, czy firma w momencie podejmowania się budowy miała zamiar nie płacić podwykonawcy. Złą wolę dziś niezwykle trudno udowodnić. W tym czasie najczęściej drobne firmy tracą zdolność finansową i upadają, pozostawiając jednocześnie za sobą bezrobotnych z zaległymi najczęściej wynagrodzeniami i ich pochodnymi.
Dziś 90% ankietowanych firm skarży się na brak płatności w terminie. Istnieje jeszcze inny mechanizm, jakiego boją się podwykonawcy budowlani. Jest on prosty: pracę zlecają im firmy, które w momencie ukończenia budowy ogłaszają upadłość, zostawiając swoich kontrahentów na lodzie. Właścicielami padających spółek bywają często duże i znane holdingi budowlane, jak Mostostal, Polimex Cekop, Naftobudowa.
Szanowni Panowie! Połączone resorty pracy i polityki społecznej oraz gospodarki w jedno Ministerstwo Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej mogą ten problem skutecznie rozwiązać, tym bardziej że w Sejmie są projekty nowelizacji ustaw już obowiązujących, mających zapobiec tej sytuacji.
Wobec tego proszę pana marszałka Sejmu RP i pana ministra gospodarki, pracy i polityki społecznej o odpowiedź na następujące pytania:
1. Kiedy ostatecznie znowelizowane zostaną stosowne ustawy regulujące ten problem w przyszłości?
2. Kto i w jaki sposób odpowie za niewypłacalność i upadek firm będących podwykonawcami poważnych robót wykonywanych przez generalnego wykonawcę?
Poseł Bogdan Pęk
Kraków, dnia 14 stycznia 2003 r.