W nocy z 16-17 lutego 1996 r. został zamordowany w swoim domu rzecznik prasowy
W nocy z 16-17 lutego 1996 r. został zamordowany w swoim domu rzecznik prasowy NSZZ ˝Solidarność˝ Ursus w Warszawie, śp. A. Krzepkowski.
Mija siódma rocznica od tego haniebnego morderstwa. Prokuratura ani Policja nie robią nic, aby wyjaśnić motywy zbrodni i ukarać mordercę. Dotychczasowe śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie doprowadziło Majewskiego, podejrzanego o zabójstwo A. Krzepkowskiego przed oblicze Sądu Okręgowego w Warszawie. Niestety, była to wielka manipulacja prokuratury, jak również stołecznej Policji. Sąd okręgowy, jak również sąd apelacyjny uniewinnił Majewskiego. Obawiamy się, że staliśmy się przedmiotem manipulacji ze strony prokuratury oraz ludzi, którzy mogą na nią mieć wpływ. Dalsze śledztwo stoi w miejscu, a ponieważ jest uzależnione od ewentualnego odnalezienia świadka morderstwa, Jana Labudy, który po wyjściu z więzienia nagle zniknął i nie wiadomo, czy żyje, choć jego zgon może być na rękę dla niektórych osób, którzy mogą być zleceniodawcami zabójstwa śp. A. Krzepkowskiego. Sądzimy, że każdemu, kto śledził proces przeciwko Majewskiemu, dowiadywał się o kolejnych matactwach prokuratury, taki wniosek musi się nasunąć. Ale wątek świadka Labudy nie jest jedynym głosem zainteresowania. To może być kolejna manipulacja prokuratury. Nie można przejść do porządku dziennego nad manipulowaniem śledztwa przez podejrzanego, następnie świadka ˝Grodeckiego˝ (kilkakrotnie zmieniał nazwisko), przy milczącej zgodzie, jeśli nie wręcz pomocy Policji pruszkowskiej i być może prokuratury. Jak to się stało, że ludzie, którzy dopuścili się ogromnych zaniedbań, co wykazała rozprawa sądowa, nie tylko nie ponieśli żadnych konsekwencji, ale wręcz awansowali? Jak to możliwe, że prokurator będący świadkiem przyznania się świadka do współudziału w zbrodni, zatajał ten fakt przed sądem i zadbał o to, żeby zeznania nie zostały zaprotokołowane? To samo dotyczy zastępcy komendanta Policji pruszkowskiej. Jak to się stało, że świadkowie, którzy zeznawali przed sądem, składali fałszywe zeznania i nie ponieśli żadnej odpowiedzialności? Może teraz zmieniło się prawo i przed sądem nie trzeba mówić prawdy? Dlaczego do dziś nie przesłuchano matki Majewskiego? Dlaczego prokuratura nie próbuje wyjaśnić, w jakich okolicznościach i kiedy ˝Grodecki˝ nakłaniał świadka do fałszywych zeznań przed sądem? Pomimo że Sąd Okręgowy w Warszawie wykazał karygodne ˝zaniedbanie˝ w prowadzeniu śledztwa przez prokuraturę, to mimo woli prokuratura, wiedząc z góry, że przegra apelację, złożyła pozew, chyba tylko po to, aby przez rok czasu nie można było przesłuchać świadka najważniejszego - Labudy. Następnie po odrzuceniu apelacji przez sąd apelacyjny, prokuratura przekazuje sprawę do ponownego śledztwa Policji we wsi Babice, która nie ma możliwości prowadzenia tak poważnej sprawy. Następnie sprawę zawieszono, skazując tym samym na zapomnienie. Genialny, następny pomył prokuratury. Takich i jeszcze innych wątpliwości, które wyszły na jaw w czasie rozprawy, jest znacznie więcej i odnoszę wrażenie, że pani prokurator ma wiele spraw do wyjaśnienia, ale naszym zdaniem celowo nie chce lub ˝nie może˝ doprowadzić sprawy zabójstwa śp. A. Krzepkowskiego do końca.
W związku z powyższym zwracam się do pana ministra o podanie szczegółów śledztwa w sprawie zabójstwa śp. A. Krzepkowskiego oraz czy minister sprawiedliwości wyciągnął jakiekolwiek konsekwencje w stosunku do prokuratorów nadzorujących śledztwo zabójstwa A. Krzepkowskiego.
Poseł Zygmunt Wrzodak
Warszawa, dnia 6 lutego 2003 r.