Szanowny Panie Premierze! Z rybactwa na Zalewie Wiślanym utrzymuje się obecnie ok. 1500-1800 osób.
Szanowny Panie Premierze! Z rybactwa na Zalewie Wiślanym utrzymuje się obecnie ok. 1500-1800 osób. Niestety, w ostatnich latach pracę straciło kilkaset osób. Los kolejnych 500-600 osób jest zagrożony. Przyczyną jest drastyczny spadek populacji ryb gospodarczo najcenniejszych (głównie: węgorza, sandacza, szczupaka i leszcza) przy jednoczesnym wzroście ilościowym takich ryb, jak np. płoć.
Komunalny Związek Gmin Nadzalewowych, do którego należy 9 gmin, w tym: Krynica Morska, Sztutowo, Stegna i Nowa Dwór Gdański, zaapelował do ministra rolnictwa o podjącie decyzji o wznowieniu zarybiania wód Zalewu Wiślanego. Niestety, do tej pory nie uzyskał odpowiedzi. Tymczasem niekorzystne zjawiska narastają. W stosunku do najlepszych lat w roku 2001 połowy węgorza spadły o 80%, leszcza o 64%, sandacza o 59%, a szczupaka z 50 do 0,4 ton. Już dwa zakłady zajmujące się przetwórstwem ryb zaniechały działalności.
Zachwianie proporcji ryb (to jest spadek populacji cennych gospodarczo i wzrost populacji mało przydatnych) pogłębia nadmierny rozwój kormorana czarnego. W Rezerwacie Kąty Rybackie znajduje się 35-40 tys. tych ptaków, które w sezonie zjadają 3600-4500 ton (!) ryb. Z reguły są to ryby najcenniejsze gospodarczo. Straty rybaków z tego tytułu ocenia się na 3-4 mln zł.
Gminy nadzalewowe nie czekają z opuszczonymi rękoma na pomoc państwa. Wokół zalewu powstała sieć oczyszczalni ścieków, co zaskutkowało oczyszczeniem wód zalewu. Obecnie realizowany jest projekt wprowadzania sit chroniących młodzież ryb. Koszt projektu wynosi 538 tys. zł. Nie wszystko jednak zależy od gmin. Nie wszystkiemu też mogą one podołać. Zwłaszcza że są to gminy odnotowujące bardzo wysokie poziomy bezrobocia.
Problem zarybiania jest dla gmin nadzalewowych tym trudniejszy, że w myśl polskich przepisów wody Zalewu Wiślanego są traktowane jako wewnętrzne wody morskie. I jako takie winny być zarybiane przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Działo się tak do 1988 roku. W późniejszych latach ministerstwo tylko czterokrotnie sfinansowało wprowadzenie do zalewu narybku węgorza. Ministerstwo brak zainteresowania wodami zalewu tłumaczy zobowiązaniami międzynarodowymi, które nie obejmują tego akwenu. Nie może to być usprawiedliwieniem dla traktowania rybaków znad zalewu inaczej niż pozostałej części tej grupy zawodowej,
Z wyliczeń związku wynika, że rocznie należy do wód zalewu wpuścić tonę narybku węgorza szklistego, 700 tys. sztuk narybku szczupaka, 120 tys. sztuk lina, po 100 tys. sztuk miętusa i karasia, 75 tys. sztuk bolenia, po 80 tys. sztuk jazia, wzdręgi i certy i 2 mln sztuk wylęgu troci wędrownej.
Dlatego apeluję do ministra Jarosława Kalinowskiego o pomoc dla rybaków znad Zalewu Wiślanego. Zapytuję, czy i kiedy resort podejmie działania w celu rozwiązania problemów poruszonych w interpelacji.
Z poważaniem
Poseł Stanisław Gorczyca
Warszawa, dnia 11 lutego 2003 r.